Moja Pasja Moje Życie

Niedziela. Godzina 9:45. Siedzę z kubkiem kawy i patrzę, jak moja córka radzi sobie na lekcjach pływania. Na trybunach jest gorąco jak w saunie. Pot cieknie mi po, ok never mind, to po czym mi cieknie zostawię dla siebie. Siedzę w tym ukropie, z tą kawą w ręku, i nie ukrywam, że cieszę się jak głupi do sera, patrząc na szczęśliwą Sue.

Bo ja mam proszę Państwa takie marzenie by moje dziecko miało w życiu pasję. A, że z pasją się człowiek nie rodzi, to trzeba ją w życiu odnaleźć. Ja za moje dziecko tego nie zrobię. Ona sama musi zdecydować co lubi, co sprawia Jej przyjemność, co sprawia, że czuje szczęście. Moja rola polega na tym, że ja Jej mam w tym pomóc. Moja rola to nauczyć Ją odkrywać świat i zmotywować do działania. A mój obowiązek to podnieść swoje cztery litery i działać razem z Nią. Zawieźć na lekcje baletu, odprowadzić na akrobatykę czy pocić się na wspomnianych wcześniej trybunach.

Taniec był pierwszy. Szkoła „tylko” 20 km od naszego domu. Żaden problem gdy mąż z samochodem byli w domu. Wsadzaliśmy się do auta i jechaliśmy. Gorzej mi się robiło, gdy musiałam autobusem jechać. Kilometr z buta. Później dwie przesiadki. Ja. Niespełna czteroletnia Sue. Torba z rzeczami na tańce i innymi ” niezbędnikami ” dla dziecka. Moja torebka. Mróz. Śnieg. W autobusach parówka. Droga tam i droga powrotna. I znowu kilometr z buta. Niby nic wielkiego, ale zawsze po tej autobusowej wyprawie byłam wykończona. Zwłaszcza zimą, latem było jakoś lepiej. Ale nie, nigdy nie narzekałam. Chociaż zawsze, szczerze, na pytanie :”  OOOOO Jezu, a chce ci się??????!!!!!! „. Odpowiadałam : ” Nie „. Bo naprawdę nigdy mi się nie chciało. Zaciskałam zęby i szłam/jechałam. Dziecko chciało tańczyć, a ja obiecałam sobie, że będą tą, która zrobi WSZYSTKO by moje dziecko było szczęśliwe. Chociaż i Ona miała chwilę słabości.
Pierwsza przyszła po kliku lekcjach tańca. Sue wtedy stwierdziła, że Ona jednak to tańczyć nie chcę. Postawiłam się. Karnet na kilka lekcji wykupiony. Wykorzystasz do końca i wtedy zrezygnujesz. Pieniędzy w błoto nie wyrzucę. Śmiem wątpić, czy to czteroletnie dziecko rozumiało co to znaczy ” wykupiony karnet „, ale co tam, poskutkowało. Nie chciałam pozwolić Jej, by tak szybko się poddała, by pokonała Ją chwilowa niechęć. Zawsze taki krytyczny moment przychodzi. Gdy pozwolisz mu się ponieść, ciężko jest wrócić. Gdy go pokonasz, rośniesz w siłę, której nikt Ci nie zabierze. Sue karnet wykorzystała do końca, wciąż je kupujemy:) Taniec został w naszym życiu. I na pewno duża w tym zasługa ” cioci ” Izy, pierwszej nauczycielki Sue.

1

Takich ludzi na drodze Sue to ja więcej poproszę. Ludzi, których drugie imię to pasja. Takich, którzy zarażają uśmiechem, entuzjazmem, zapałem, którzy kochają życie i szczęście mają w oczach. Ludzi, którzy motywują, którzy pchają do działania. Z takimi życie jest ciekawsze. Z takimi życie się przeżywa. Sue jeszcze tego nie rozumie. Ona albo lubi, albo nie. Ale ja to wszystko w Izie widziałam. To coś, co za każdym razem utwierdzało mnie w przekonaniu, że ten taniec to był dobry wybór, że Sue jest w najlepszych rękach. Zresztą dziecko prawdę powie. Gdy Sue zaczynała sprawdzać moją cierpliwość szybciutko gasiłam Jej zapał mówiąc: ” Uspokój się, bo Cię wypiszę od cioci Izy ” Sue ładnie prosiła: ” Nie proszę , nie wypisuje mnie od cioci Izy ” i znowu pokój w naszym domu panował ( Iza, sorry, ale wiesz, musiałam się bronić 😉 ) Dlatego z wielkim żalem przepisywałam Sue na balet. Nasze drogi się rozeszły, ale Sue wciąż z chęcią tańczy i za każdym razem, gdy widzi zdjęcie Izy to krzyczy : ” o ciocia Iza „:).

 

IZA, DZIĘKUJEMY 🙂

Bo pasja proszę Państwa to coś więcej niż taniec, łyżwy, robienie na drutach czy czytanie. Pasja to sposób na życie. Pasja to szczęście, spełnienie, radość, motywacja. To właśnie dzięki pasji dążymy do spełniania swoich marzeń, dzięki niej się realizujemy, dzięki niej jesteśmy szczęśliwsi. To pasja nadaje sens naszemu życiu.
Ja wiem, że są ludzie, którzy nie mają pasji. Wiem, że żyją, ale ja się pytam : ” Co to za życie ??”. Praca#dom#praca#dom#zakupy#czasemsiezkimsspotkam#. Nie ma dla mnie w takim życiu zapału i chęci. To życie jest jałowe. Ludzie bez pasji częściej narzekają, rzadko widzą pozytywy, więcej w nich jadu niż radości, mało wiary w siebie, mało energii. Ja wiem, że da się żyć bez pasji, ale czy nie warto znaleźć w sobie coś, co będzie dawało nam radość? Coś co pomoże szybciej uporać się z ewentualnymi problemami, coś co da nam wielki zastrzyk pozytywnej energii ???
Ja wiem, jest wymówka. Brak czasu i siły. Tylko czasem warto się zastanowić czy to osłabienie czy lenistwo ???.

Pokażmy naszym dzieciom siłę, nie dajmy się chwili słabości, nie szukajmy na siłę wymówek. My sami je sobie wymyślamy. One są tylko w naszej głowie. Bądźmy wyżej. Dajmy naszym dzieciom coś więcej. Pomóżmy im odnaleźć pasje. Kiedyś nam za to podziękują 🙂

3
6
5
556865_4391134934776_2119315941_n
576275_4391136254809_2017823849_n
422897_3961386711339_1848175793_n
I tak na koniec 😉
1911753_226772247528500_657427636_n

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


1 × = siedem