Babcia

Miała siwe włosy, lekką nadwagę, duże piersi, brązową sukienkę i zdezelowany rower, którym jeździła wszędzie. Miała też stary telewizor, który działa, pod wpływem silnego walnięcia od góry. Zawsze przed nim spała, no chyba, że chciałam przełączyć, wtedy budziła się w sekundzie „ Dziecko, zostaw, ja oglądam „. Na seriale chodziła do sąsiadki. Tam był wypas w kolorze i telefon domowy. Na ten telefon zawsze dzwoniłam do babci. Sąsiadka problemów nie robiła, zawsze babcię wołała. A ja za każdym razem pytałam : „Babciu, mogę przyjść do Ciebie na weekend???”, „Dziecko, czego pytasz, zawsze możesz”. Szłam szczęśliwa. Zamiast do koleżanek, zamiast telewizji w kolorze, wybierałam starą, poczciwą Stefcię.

Babcia, jak to babcia, spełniała każde moje zachcianki. Frytki późnym wieczorem, puszyste ciasto drożdżowe, lody truskawkowe ze sklepiku „na schodkach”. Nie potrzebowałam od Niej pieniędzy, żadnych prezentów. Najważniejsze, że była. Zawsze za mną, cokolwiek by się nie działo. Taka miłość.

Pamiętam Jej pościel z pierza. Pamiętam, jak robiła mi okłady na złamaną nogę. Pamiętam, jak stawiała listonoszowi kielicha, gdy przynosił Jej emeryturę. Pamiętam, jak kurwiła na lewo i prawo. I pamiętam Jej barszcz czerwony. Na początku lekko słodki, a na końcu odrobinę pikantny. Mistrz. Nie jadłam już nigdy tak dobrego barszczu. Gesslerowa to ewentualnie mogłaby mojej babci stopy całować. Tyle.

Wspomnienia o babci są silne i mocno we mnie zakorzenione. Mimo tego, że umarła dawno temu, że ten największy żal za mną, to wciąż babcia głęboko we mnie siedzi. Wiesz, czasami sobie z Nią gadam. Lepiej mi się robi wtedy na serduchu. Bo niby nie wierzę, że tam gdzieś jest drugie życie, tak czuję, że babcia cały czas jest ze mną. Czasami, gdy patrzę na moją córkę, to wyobrażam sobie Stefcię obok. Widzę Ją uśmiechniętą, wpatrzoną w Zuźkę i mocno zakochaną. Tak by było.

Moja relacja z babcią była jedną z najpiękniejszych rzeczy, jaka spotkała mnie w życiu. Nigdy nie zapomnę tej miłości, troski, szacunku, tych wszystkich chwil spędzonych razem. Nigdy.

Remake

Dostaję teraz to samo, gdy patrzę na Sue i jej babcie. Widzę taką samą miłość, taką którą ciężko jest wyrazić słowami. Widzę dumę, przywiązanie, szacunek. Widzę siebie i Stefcię, kilkadziesiąt lat później. Nasze odbicie. Zazdroszczę małej tego, bo taka miłość, czysta i bezwarunkowa zdarza się raz, babcia ma na imię. Bo babcia się nie denerwuje, nie krzyczy, nie każe, nie wymaga. Babcia kocha całą sobą. Cierpliwie i najmocniej na świecie.

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


dwa − = 1