Do You Speak English ?

Od zawsze mówiłam, jeszcze zanim Sue przekroczyła progi szkolne, że w nauce nie popuszczę, będzie się musiała uczyć i tyle. Nie dla innych, nie dla nauczycieli i nie dla nagród, chociaż przyznać trzeba, że te skutecznie pieszczą ego. Będzie się uczyć trochę dla nas, ale przede wszystkim dla siebie. Zrobię wszystko, by czuła potrzebę wewnętrznego rozwoju. W tej kwestii nie odpuszczę. Nigdy nie ukrywałam mojego podejścia do nauki i zawsze głośno o tym mówiłam.

Kiedyś, przy kolejnej rozmowie rodziców o dzieciach, wiadomo, temat nieunikniony, znajomi powiedzieli, że podejście mam głupie, że oni naciskać nie będą, bo oni nauczą dziecko sprytu, ten od wiedzy jest ważniejszy. Powiem szczerze, że w dyskusję nie wchodziłam, chociaż swoje zdanie na ten temat mam niezmienne. Zwyczajnie sensu w dalszej rozmowie nie widziałam. Każdy przecież ma swoją rację.

Kiedy jednak jestem świadkiem pewnych sytuacji, wiem, że idę w dobrym kierunku. A było to tak.

Stoimy w kolejce w Mc’donaldzie. Obok nas para, na oko kole 50, chociaż to w tej sprawie to bez znaczenia. Ta sobie napisać chciałam. Stoimy więc, a oni już podchodzą. I słyszę.

  • Hi. Do you speak english???
  • no. Monika!!!!!

Przychodzi Monika

  • Hi. Do you speak english?
  • No. Gosia!!!!!

Przychodzi Gosia, kierowniczka.

  • Hi. Do you speak english?
  • No. Kacper!!!! Chodź pogadasz sobie

Przychodzi Kacper.

  • Hi. Do you speak english?
  • Yes
  • ok ( ja słyszę wielkie ufffffff )

Reszty rozmowy prawie nie słyszałam, bo sami podeszliśmy zamówienie składać, na szczęście nie po angielsku 😉 . Coś tam poszło o jakiś zestaw i coś z lodem. Kacper pogadał sobie z nimi kilka minut, nie dłużej, i śmiem twierdzić, że o polityce czy fizyce molekularnej nie gadali, więc na litość, czy to nie wstyd trochę, aby młody człowiek nie znał podstaw angielskiego?? Nie chodzi przecież o język specjalistyczny, nie trzeba biegle prawić po angielsku, chodzi o zwykłe pospolite gadanie. Wstyd!!! I gdybym pewnie nie stała obok, i gdybym na własne uszy i oczy nie zarejestrowała, to pewnie bym nie uwierzyła.

Takie zdarzenia tylko utwierdzają mnie w moim przekonaniu. Bo o ile zgadzam się, że spryt w życiu jest potrzebny, że pewnie ułatwia codzienność i może być pomocny przy realizacji marzeń, tak jestem pewna, że sprytem się po angielsku nie dogadasz, sprytem komputera nie obsłużysz i nie pokażesz gdzie na mapie leży Bułgaria.

Stajemy się leniwi. Powoli odpuszczamy. Nasze telefony i inne gadżety, naszprycowane apkami, zaczynają myśleć za nas. Po co się uczyć, mam telefon, mam internet z wujkiem google, on wie wszystko, pomoże. A nasz mózg odpocznie. A gdy tak mózg sobie odpoczywa za długo, to staje się powolny, leniwy i pusty. W takim przypadku nic nam po sprycie.

Świat idzie do przodu, rozwija się tak szybko, że ciężko za nim nadążyć. Musimy mocno się sprężać, by się nie zgubić. Wystarczy chwila nieuwagi i jesteśmy w czarnej dziurze. Dlatego tak ważny jest rozwój osobisty. I nie trzeba być najlepszym w każdej dziedzinie, nie musimy się wszystkim interesować i na wszystkim znać. Mamy prawo czegoś nie wiedzieć, czymś się nie interesować. Myślę jednak, że są pewne kwestie, w których nie warto odpuszczać, które przydają się w życiu zawodowym i które ułatwią nam życie codzienne. A czy nie o to chodzi, by nam i naszym dzieciom żyło się lepiej?

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


− pięć = 1