Ja – Kura Domowa

Nie mam prawa się odzywać. Powinnam milczeć. Nic nie wiem, życia nie znam. To mówią ich spojrzenia, ich miny, delikatne gesty, ich opinie, niby żartobliwe, ale z delikatnym pstryczkiem. Bo oni mogą, mają prawo. Oni są lepsi, mądrzejsi, cały czas na progresie. A ja to nic. W ich oczach siedzę cały dzień na kanapie. W ujebanym dresie. Bez makijażu i włosach drugiej świeżości. Jestem bezużytecznym zerem. Przepuszczam swoje życie przez palce. Żyję bezcelowo. Dla mojego męża jestem nikim. Ot, taka baba, co mu dzieciaka na świat dała, nic ponad to. W ich oczach właśnie taka jestem. Bezwartościowa.
Nie zrobiłam nic złego. Piję sporadycznie, już nie palę. Córki nie katuję, nie poniżam, czas Jej poświęcam. Nie puszczam się, nie łajdaczę. Po imprezach nie latam, czas w domu z rodziną przykładnie spędzam. Nie z musu, z miłości. A no i męża szanuję, też ważne.
Nikogo nie zabiłam.
Nikogo nie okradłam.
Szlachetną Paczkę zrobiłam.
Misia kupiłam.
Na Unicef przelałam.
Sąsiadom pomagam.
Mój budzik dzwoni 5:57. W poniedziałek. We wtorek, w środę, w czwartek, w piątek, w sobotę.
W niedzielę pozwalam sobie na dłuższe wyleżenie.
Sprzątam.
Prasuję.
Gotuję.
Uczę się angielskiego.
Zaczęłam włoski.
Ćwiczę.
Czasem nawet dwa razy dziennie.
Książki czytam hurtowo.
Uczę się fotografii.
Powoli zaczynam przygodę z szyciem.
Pływać zaczęłam.
Codziennie jestem umalowana i uczesana.
Nie siedzę cały dzień na kanapie, być może zauważyłaś, a jak nie, to Ci podpowiem. BO JA CZASU NA SIEDZENIE NIE MAM. Ja się rozwijam, prę do przodu, lepiej niż przy porodzie.
Tylko jest jeden problem. Ich, bo mnie to nie boli.
NIE PRACUJĘ ZAWODOWO.
Ot taka tragedia.

I nie, nie jest ważne, jakim jestem człowiekiem. W dupie z moimi poglądami, z moim sercem. Tak naprawdę to w dupie z tym, czy pomagam, czy się rozwijam, bo nie o to tu chodzi.  Kasa się liczy. Nie przynosisz, to się nie liczysz. Ty, nie kasa. W ich świecie to ona Cię wyznacza. Im więcej masz, im więcej do domu przynosisz, tym bardziej się liczysz. I wtedy cię szanują. Nic, że możesz być świnią nad świniami, ale kasę przynosisz, a że do chlewu, to już inna sprawa.

A mi nie po drodze do nich. Skręcam w przeciwnym kierunki.

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


dziewięć − 7 =