Ten Odpowiedni Prezent

 

Większość moich znajomych deklaruje, że uwielbia dawać prezenty. Nie wiem, czy wynika to z faktu, że tak lepiej brzmi, czy rzeczywiście tak jest, ponieważ naprawdę rzadko spotykam się z super trafionym upominkiem. A dawanie prezentów może być sprawą prostą, wystarczy trzymać się kilku zasad

Przede wszystkim pamiętaj, że prezent ma cieszyć osobę, która go dostanie, a nie Ciebie. Jeśli Ala Ci mówi, że chce dostać toster, to jej go kup, nawet jeśli Tobie ten pomysł wydaje się całkiem poroniony. Chyba nie sprawi Ci większej różnicy, czy wydasz kasę na rzeczony toster czy na kosmetyczkę, która akurat Tobie wydaje się być rewelacyjnym prezentem. Dla Ali natomiast różnica będzie wielka i ta piękna kosmetyczka szybko może wylądować w koszu. Także schowaj swoje mądrości do kieszeni i spraw przyjemność drugiej osobie, bo przecież o to chodzi.

Zawsze dokładnie słuchaj swoich bliskich. Wyłapuj z rozmowy najmniejsze szczegóły i zapisuje je, jeśli masz kłopoty z pamięcią. Obserwuj swoich przyjaciół i rodzinę, patrz co lubią robić, co ich interesuje, jaką mają zajawkę. Nie ma lepszego prezentu, niż ten powiązany z pasją. Pamiętaj też, że istnieje coś takiego jak bon, cudowne mamy czasy swoją drogą, więc jeśli nie wiesz, jaką książkę chce dostać mol książkowy, to kup bon do księgarni. Gwarantuje, że tam przepadnie.

Prezenty składkowe zawsze są dobrym pomysłem. To dla tych, którzy marzą o czymś droższym, a Ciebie nie stać na taki wydatek.  Kilka telefonów do znajomych i prezent gotowy. No i zadowolenie gwarantowane, bo nam samym często kasy szkoda na coś droższego, więc dostać to, to naprawdę fajna opcja.

Jeśli kompletnie nie wiesz o czym marzy ta osoba, to zwyczajnie zapytaj. Lepiej zapytać niż bardzo źle trafić. Ale jeśli już zapytasz, to pamiętaj, by dać to, o co Cię poproszono.

Kiedyś byłam przeciwniczką dawania pieniędzy. Teraz uważam to za bardzo dobry wybór. Ja zawsze kasę, którą dostaję, odkładam i przeznaczam właśnie na coś droższego, na co było mi szkoda pieniędzy, bo zawsze pojawiał się ważniejszy wydatek. Także ładna koperta z kasą w środku, butelka wina czy czekoladki i prezent jak ta lala.

Pamiętaj też, że mamy wielką skarbnicę wiedzy, jaką jest internet, ale nie idź ślepo za tymi pomysłami, bo przecież nie każdy lubi czytać książki. Traktuj te rady jako inspirację, może znajdziesz coś ciekawego.

Ja osobiście nie przepadam za tzw. „śmiesznymi” prezentami, bo mnie one śmieszą tylko na wystawie, a w domu lądują głęboko w szafie, a potem w koszu, taka prawda. Nie mam nic przeciwko, kiedy stanowią one mały dodatek do prezentu głównego, ale same w sobie jako prezent już mi się nie podobają. Zwyczajnie szkoda mi kasy na takie głupoty, a one niestety do najtańszych nie należą.

Przy kupowaniu prezentów zawsze kieruję się tymi zasadami. Mam taką zdolność, że umiem wyłapywać najmniejsze szczegóły z rozmowy, to dużo ułatwia.. Nieskromnie przyznam, że najczęściej trafiam, ale gdy kompletnie nie mam pomysłu, wtedy pytam. To najprostsza i najpewniejsza droga do tego, by dana osoba była zadowolona. Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi, by sprawić radość drugiej osobie.

Warszawa Dzieciom – Papugarnia Carmen

Papugarnia Carmen to całkiem świeże miejsce na warszawskiej mapie dziecięcej, a już cieszy się ogromnym powodzeniem. Na facebooku co chwila pojawiają się uśmiechnięte dzieciaki, i nie tylko, z papugą na ręce czy głowie, które skutecznie zachęcają kolejnych znajomych i znajomych znajomych do odwiedzenia tego miejsca. Z nami nie było inaczej. Wystarczyło „Dzień dobry tvn” a wiedzieliśmy, że koniecznie musimy tam zawitać, raczej wcześniej niż później, bo my z tych, którzy na miejscu rzadko kiedy siadają. Zdjęcia znajomych i ich opinia tylko podsyciły naszą ciekawość, i tak oto zdjęcie uśmiechniętej Sue z papugą powiększyło galerię na facebooku.

Nam podobało się od samego początku. Krótkie i konkretne instrukcje od Pana na dzień dobry, kupiony bilet, karma i kilka drobiazgów i byliśmy gotowi zobaczyć kolorowy świat na żywo. Pierwsze wrażenie WOW. Po zwiedzaniu miejsc, gdzie zwierzęta to się ogląda i za nic na świecie nie wolno ich ni dotknąć ni nakarmić, te wolne ptaki latające nad nami naprawdę robią robotę. Musieliśmy chwilę się oswoić, wyłapać odpowiedni moment i sposób na zachęcenie papug do nas i później poszło. A poszło tak, że jeszcze w trakcie Sue się pytała, czy jeszcze tu wrócimy. Nie wiedzieliśmy gdzie się patrzeć, które łapać, bo wszystkie strasznie nam się podobały. Oczywiście najbardziej przykuwają wzrok te duże, ale te mniejsze też są cudne. Część z nich mocno wprawiona w boje i w głębokim poważaniu ma ludzkie towarzystwo, bierze sobie pojemniczek w dziób i tyle ją widzieli. Była też taka jedna, co to nikt z nią nie wygrał. Wszystkich dziobała, wszystkim karmę zabierała, charakterek pierwsza klasa, to pewnie dziewczyna 😉

A tak ogólnie, pomijając, chyba już oczywiste zachwyty, papugi, po krótkim wywiadzie z sympatycznymi pracownikami, najlepiej odwiedzać zaraz po otwarciu lub przed samym zamknięciem. Nie ma wtedy tłumów, a i ptaki są chętniejsze na zaczepki. Zasypiają najczęściej w godzinach 13-17 i wówczas są najmniej chętne na karmienie, chociaż, jeśli czas nas trochę ogranicza, to obojętnie o której godzinie i tak warto tam zajrzeć.

Papugarnia Carmen to miejsce dla wszystkich, bez żadnych ograniczeń wiekowych. Spokojnie spodoba się zarówno młodszym jak i starszym, a wcale nie jestem pewna komu bardziej ;). Czystko, miło, ciekawie i przyjemnie. Życzymy tylko, żeby Papugarnia poziom utrzymała, a na pewno będzie jednym z najbardziej lubianych miejsc w Warszawie. My wrócimy na pewno 🙂

1 2 3 4 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 20 21

Cześć Kraków

To był cudowny weekend. Dokładnie taki, jaki lubię. Skupiony wyłącznie na nas. Leniwym czasie, bez konieczności załatwiania nagłych spraw, bez odkurzacza, ścierki, miotełki do kurzu i innych ważnościach. Była piękna pogoda, cały dzień szaleństwa w Energylandii, zwiedzanie Krakowa i przyjaciele. Nic więcej do szczęścia nie było nam trzeba.

Drugi dzień przeznaczony był na Kraków. Żal nie skorzystać z odwiedzin tego pięknego miejsca, gdy jesteś tak blisko. Mieliśmy więc w planach spacerowanie od rana do nocy. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, nacieszyć się ostatnimi ciepłymi dniami.

Kraków zwiedzaliśmy jak turyści, zahaczaliśmy o miejsca najbardziej znane i najbardziej oblegane. Dawno nas tu nie było, musieliśmy trochę sobie odświeżyć, zresztą, jesteśmy tu tak rzadko, że możemy na Stare Miasto chodzić za każdym razem. Jest piękne, zwłaszcza wieczorem.

Zaczęliśmy nasz spacer od Placu Matejki, następnie przespacerowaliśmy się na Stare Miasto, skąd udaliśmy się na małą przejażdżkę bryczką. Po powrocie krótki spacer, a następnie kierunek Wawel. Pokazaliśmy dzieciakom smoka i długim spacerkiem udaliśmy się na obiad. Chwila odpoczynku, po takim łażeniu naprawdę się należał, i dalej w drogę. Pojechaliśmy odwiedzić koty w kociej kawiarni i znowu na Stare Miasto, po zmroku wygląda naprawdę cudnie, warto to zobaczyć, mimo zmęczenia. Dzień był intensywny, całodzienny spacer i dość upalny dzień dały się we znaki, muszę przyznać, że lekko zmęczeni wracaliśmy do domu, ale tak pozytywnie. Takie zmęczenie jest fajne.

Drugi dzień był trochę spokojniejszy, bo wracaliśmy już do Wawy, ale na pewno też bardziej upalny. Z racji pogody i powrotu, postanowiliśmy zwiedzić tylko Ogród Doświdczeń i zobaczyć, tak szeroko zachwalaną, klubokawiarnię Forum Przestrzenie. Powiem szczerze, oba te miejsca spodobały nam się bardzo i spokojnie można je wpisać na listę miejsc, które warto w Krakowie zobaczyć.

Kraków jest piękny, to nie ulega wątpliwości. I mamy takie postanowienie, że będziemy tam wracać częściej, tym bardziej, że jeszcze mamy tam sporo do zobaczenia.

img_2049 img_2069 img_2179 img_2232 img_2244 img_2245 img_2256 img_2271 img_2276 img_2312 img_2320 img_2349 img_2376 img_2390 img_2409 img_2446 img_2514 img_2551 img_2567 img_2573 img_2579-horz img_2627 img_2631 img_2637 img_2680 img_2859-horz img_2887 img_2981 img_3049 img_3064 img_3086 img_3094 img_3143 img_3180 img_3204 img_3211 img_3216 img_3247 img_3257-tile img_3276 img_3306 img_3312 img_3313 img_3321 img_3327-tile img_3340-tile

img_3388 img_3403 img_3427 img_3463 img_3483 img_3503 img_3530 img_3548 img_3580 img_3594 img_3604 img_3610 img_3612 img_3614 img_3618 img_3632 img_3634 img_3666

Energylandia

Rok szkolny dopiero się zaczął, a my już wyruszyliśmy na wagary. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Mała przygoda na zakończenie wakacji. Ostatnie naładowanie baterii.
Na wagary zabieramy przyjaciół. Spotykamy się o świcie bo przed nami lekko ponad 300 km. Kierunek Energylandia i Kraków. Weekend zapowiadają gorący, to chyba ostatnie takie ciepłe dni. Trafiliśmy idealnie, w lato nie było takiej pogody. Fajni ludzie, fajna pogoda, fajne miejsce, lepiej być nie może. Ruszamy.
Docieramy ok 11. W parku rozrywki już tłumy. Nie dziwi nas to, to nasza druga tu wizyta i wiemy, że warto wrócić, tym bardziej, że Sue urosła i doszły nowe atrakcje. Od wejścia szaleństwo. Dzieciakom oczy latają, Sue wciąż przeżywa poprzednią wizytę, porównuje, wie, gdzie chce znowu jechać. Dorośli nie lepiej, za naszych czasów nie było takich atrakcji, nie dziwne więc, że też chcemy skorzystać. Ja mniej. Skusiłam się na dwie delikatne atrakcje, a i tak choroba lokomocyjna dała o sobie znać. Zostało mi stanie na dole i pilnowanie rzeczy, ale i tak bawiłam się super. Ich zadowolenie jest dla mnie mega pozytywnym kopem, jesteśmy razem, to najważniejsze.
Córka mnie zaskakuje. Zauważyłam już wcześniej, że zrobiła się mniej wstydliwa, bardziej odważna, ale to co pokazała mi w Energylandii, wyrywa mnie z butów. Kiedyś musieliśmy Ją wszędzie pchać, praktycznie na siłę. Teraz wyrywa się sama, czasem potrzebuje lekkiego bodźca, czasem lekko się boi, ale idzie. Powtarza jak mantrę to, co tyle lat słyszała od nas. Czyli jednak nie było to puste gadanie. Kiedy wchodzi na Formułę mimo stresu, czuję wielką dumę. Mąż mówi, że w połowie krzyczała, że się boi, ale dała radę, pokonała strach. Nie mogę wyjść z podziwu. W nagrodę i na zachętę, by w przyszłości była w stanie też pokonać swoje słabe strony, dostaje od nas nagrodę, wymarzone Monopoly z Energylandii. Zawsze staramy się Ją nagradzać za rzeczy wielkie dla Niej. Taki kop motywacyjny 🙂 .
Z parku wychodzimy na sam koniec, a i tak czujemy lekki niedosyt. Skorzystałoby się pewnie jeszcze z kilku atrakcji, no ale, siła wyższa. Nie ma co żałować. Za kilka lat znowu wrócimy 🙂 . Polecamy, dla dużych i małych, na wagary, i nie tylko 😉
A teraz jedziemy do Krakowa. Tam też jest pięknie 🙂

img_1703 img_1735 img_1750 img_1759 img_1771

Z pogodą nie kłamali.  Było pięknie. Orzeźwienie chwilowe i można działać dalej 

img_1805

Ten Pan nas rozczulił. Miał gdzieś różowy samochodzik i wiek. Cały czas był uśmiechnięty. Widać, że dobrze się bawił. Chcę w Jego wieku też mieć  głęboko wszelkie granice i to takie bardzo znane „już mi nie wypada”. Drogie babcie. Drodzy dziadkowie. Bierzcie przykład. WYPADA !!!!!!

img_1919Poszukiwanie skarbów musieliśmy odwiedzić znowu. Na poprzedniej wizycie, przy wrzucaniu piasku, mąż przemycił 5 zł. Radość córki, bezcenna. W tym roku powtórzyliśmy.
Jej krzyk: ” Mamusiu, znowu znalazłam 5 zł”, miód na me serce 🙂

img_1965 img_1978

Tu gdzieś jest moja mała córeczka !!!!!!! 🙂

img_1980 img_1993 img_2011

Dziękujemy. Było super.  Czekamy na nowe atrakcje i wracamy 🙂img_2030

Złomowisko Przy Czołgu

Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że pojadę na złomowisko. Po pierwsze, nie ma tam nic, co mogłoby mnie zainteresować, po drugie mam córkę, która złomem zainteresowania też nie wykazuje. Byłam więc pewna, że moja noga nigdy w takim miejscu nie postanie. A tu proszę, pewnego dnia przyjaciółka mówi, że jest w Pruszkowie takie jedno trochę inne złomowisko, gdzie stal dostaje nowe życie i powstają z niej figury przeróżne. Że my na miejscu siedzieć nie lubimy, żem ciekawi takich zjawisk, i że do Pruszkowa daleko nie mamy, to wsiedlim w samochody i pojechalim w kierunku Złomowiska przy czołgu.

Po pierwsze, Złomowisko przy czołgu rzeczywiście znajduje się na złomowisku. Taka ciekawostka. Bo jechałam i przez całą drogę zastanawiałam się jak to wyglądać będzie. A tu proszę, naprawdę centralnie na złomowisku, w jakimś tam pomieszczeniu znajduje się NIESAMOWITA wystawa. Wystawa, której zapewne nikt by się w takim miejscu nie spodziewał. Zwierzęta, roboty, pojazdy, bajkowe stwory i prawdziwe gwiazdy to wszystko wykonane ze stali, z wielką dbałością o detale ( patrz ostatnie zdjęcie ), z ogromną starannością, z wykorzystaniem wszystkich możliwych stalowych przedmiotów. Stoją i cieszą oko. I przy każdej takiej figurze stajesz, patrzysz i wyjść z podziwu nie możesz, że ktoś wpadł na taki pomysł, że to stworzył, że ogromnie się napracował ( wykonanie samochodu zajęło 8 miesięcy ). Wielkim plusem wystawy jest możliwość dotykania eksponatów i wsiadania do samochodów. To wielka frajda, zwłaszcza dla dzieciaków, chociaż muszę przyznać, że i nam się udzieliło. To jedna z nielicznych wystaw, gdzie wracałam do eksponatów i oglądałam je kolejny raz, nie mogąc nacieszyć oka. I to jedna z tych, gdzie wrócimy, zobaczyć kolejne cuda, które mają pojawić się jeszcze we wrześniu. Złomowisko przy czołgu szczerze polecamy, dużym i małym, chłopcom i dziewczynkom, bo tu każdemu podobać się będzie. Jedźcie i podziwiajcie 😉

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25

 

 Złomowisko przy czołgu

Pruszków ul. Przejazdowa 17

Berlin

Mam takie jedno marzenie, chcę zwiedzić wszystkie europejskie stolice, no dobra, może nie wszystkie, ale na pewno większość. A że marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia, to nie pozostało mi nic innego, jak zacząć działać. Na pierwszy rzut, poza Warszawą, oczywiście, poszedł Berlin. W tym roku nasze wakacje spędzaliśmy w zachodniopomorskim, był to więc idealny moment, aby jeden dzień poświęcić na zobaczenie stolicy naszych zachodnich sąsiadów.

Do Berlina dotarliśmy ok godz 10. W związku z tym, że przy wjeździe do stolicy Niemiec wymagana jest specjalna plakieta zezwalająca na wjazd, zdecydowaliśmy się na zostawienie samochodu na obrzeżach miasta, na bezpłatnym parkingu park&ride, których jest tam naprawdę sporo. Postanowiliśmy zwiedzić Berlin przy pomocy komunikacji miejskiej i nóżek ;). Przy każdym park&ride znajduje się kolej, którą spokojnie dotrzesz w każdym punkt Berlina. Wystarczy kupić bilet całodniowy na strefę A i B i śmiało można wyruszyć ku przygodzie.

My swoją zaczęliśmy od Bramy Brandenburskiej i ….strefy kibica, która z racji Euro 2016 znajdowała się tuż obok. Dalej, spacerem, udaliśmy się w kierunku Gmachu parlamentu Rzeszy a następnie poszliśmy zobaczyć Kolumnę Zwycięstwa, znajdującą się w parku Tiergarten. Już po kilku krokach rzuciło nam się w oczy jedno, w Berlinie rowery to podstawa i jest ich naprawdę zatrzęsienie. Jeżdżą na nich wszyscy. Od pana w garniturze, przez wytatuowaną dziewczyną, po babcię z pieskiem. Rower to główny środek lokomocji. Nic dziwnego, skoro ścieżki rowerowe są wszędzie, i nie ma na nich pieszych. To jest na pewno to, co z miłą chęcią przeniosłabym do nas.

6

1-tile

7

8

 

10

11

12-tile

15

16

17

Naszym kolejnym celem był Aleksanderplatz. Chyba najbardziej znany i najbardziej zaludniony plac w Berlinie. Tu znajduje się skupisko sklepów i punktów gastronomicznych, i bardzo blisko słynna wieża telewizyjna. Zanim jednak dotarliśmy tu, w biegu wyskoczyliśmy z tramwaju, kilka przystanków przed, by chwilę przejść się wzdłuż Sprewy. Tu możesz wykupić rejs po rzece i kanale i zwiedzić Berlin na wodzie.

21-tile

22

26

27

28 29-tile
33-tile

34

35

38-tile

Być w Berlinie i nie zobaczyć muru to grzech, wiadomo, jest to obowiązkowy punkt zwiedzania i u nas nie mogło być inaczej. Mur w tym momencie to galeria sztuki, z pocałunkiem Breżniewa i Honeckera na pierwszym miejscu. Zresztą połowa pamiątek w sklepiku obok jest z tym zdjęciem. Z tego co zdążyłam zauważyć, idą jak świeże bułeczki, a wierzcie mi, ceny nie są szczególnie zachęcające ;).

31-tile

32-tile

33-tile

34

35

37

39

41

42

43-tile

46

Naszym kolejnym przystankiem było Altest Museum i Berliner dom. Tu chwilę posiedzieliśmy/poleżeliśmy na trawce. Słońce już trochę dawało nam się we znaki i chodzenie non-stop rzeczywiście dało się odczuć. Potrzebowaliśmy chwili.

51

52

OK

PRZERWA NA REKLAMĘ

53-tile

Po krótkim odpoczynku udaliśmy się do Checkpoint Charlie. Wiedziałam, że muszę zobaczyć to miejsce. Symboliczny już dziś punkt kontroli granicznej jest fajną atrakcją turystyczną. Za 2 euro można sobie zrobić zdjęcie z żołnierzami. U nas tak się złożyło, że jeden ze statystów był Polakiem. A Zu była pierwsza do zdjęcia. I nie, wcale się nie liczy, że rączki Jej się pomyliły, najważniejsze, że radość miała wielką 🙂

61

62

63

64

65

Dalej, spacerkiem, dotarliśmy do Potsdamer Platz a następnie do pomnika Pomordowanych Żydów Europy, który w tym momencie jest chyba bardziej centrum spotkań. Doszliśmy ponownie do Bramy Brandenburskiej i tu gdzie zaczęliśmy, tu też zakończyliśmy zwiedzanie naszej pierwszej europejskiej stolicy.

 

71-tile

73

76

77

78

79

80

Berlin zaliczam do miejsc, które zobaczyć trzeba i sama się teraz głowię, skąd opinie, że w Berlinie nie ma co oglądać, tak, słyszałam takie. To miasto jest tak kolorowe, tak różnorodne, tak ciekawe i naszprycowane historią, że żałuję, że spędziliśmy tam tylko jeden dzień. Zdaję sobie sprawę, że wiele miejsc ominęliśmy, że spokojnie na zwiedzanie Berlina można poświęcić kilka dni, wtedy na lepiej da się poczuć to miasto. To co mnie najbardziej zaskoczyło i co na pewno zapadnie mi w pamięci to ścieżki rowerowe o których pisałam wcześniej, to ludzie, którzy są tak różni, tak barwni, że Warszawa naprawdę blado wypada, i to komunikacja miejska, sprawna, dobrze rozplanowana i bez tłumów, naprawdę miłe zaskoczenie. A do tego ludzie, którzy wszędzie piją piwo w ciągu dnia. Na ławce, na spacerze, na przystanku, na deskorolce. I wcale nie są pijani, tak sobie degustują. Więc tak, spokojnie kila rzeczy moglibyśmy od nich ściągnąć. A Ty, jeśli miałaś kiedyś przebłyski, że może do tego Berlina się wybierzesz, to jedź śmiało. Nie będziesz żałować. Weź za sobą tylko wygodne buty i aparat, by uchwycić jak najwięcej obrazów 🙂

IMG_8924-tile

I na koniec takie smaczek – FREE HUGS !!!!!

Skusisz się 😉 ?

IMG_8810

SUE:

BLUZKA – HolaHola Kids

SPODNIE – Zara

BUTY – Adidas

Dziś Są Twoje Imieniny

Gdy ktoś z Twoich bliskich ma swoje święto, najczęściej dostaje od Ciebie prezent. I na tym najczęściej świętowanie się kończy. Dzień toczy się normalnie, niczym się nie różni od wczoraj i od jutra. Wydaje Ci się, że skoro wręczyłaś już ten wymarzony podarek, bardziej starać się nie musisz. Pewnie, że fajnie dostać coś upragnionego, nie neguję, też lubię, ale w dzisiejszych czasach, kiedy ciągle gdzieś biegniemy, kiedy na głowie masa spraw do załatwienia, możemy podarować coś bardziej cennego.

CZAS.

Wielu moich znajomych nie obchodzi imienin. Wielu nawet nie wie, kiedy ich dzieci imieniny mają. U nas na odwrót. Pamiętamy o każdym naszym święcie, bo przecież każdy powód do obdarowania bliskich upominkiem i sprawienie, by poczuł się wyjątkowo jest dobry 🙂

Już wczoraj było pewne, że Sue ma dziś legalne wagary. To takie pierwszy prezent od nas. Spanie z rodzicami, leżenie do późna, śniadanie z bajkami w łóżku. Raj. Ustaliliśmy, że dziś to Sue ustala harmonogram dnia, my Jej towarzyszymy, czekaliśmy więc cierpliwie, aż księżniczka się zwlecze i zabierze nas na zakupy imieninowe i lody.

IMG_4525

IMG_4537

 

SZOK. TAAAAAAAKIE LODY !!!! W ŚRODKU DNIA, PRZED OBIADEM ?????IMG_4539

Środek dnia, przed obiadem, ale co tam, skoro na obiad miał być Mc’donalds to w sumie bez różnicy 🙂 🙂 . To nic, że szlag trafił moją dietę i insulinooporność mocno dostała w kość, ważne, że córka jest przeszczęśliwa, w końcu do Maca tylko od święta . Przed chwilą weszliśmy do domu, mamy małą przerwę, Sue zajęła się zabawą nowymi figurkami to ja mam chwilę by wrzucić ten post 🙂 a za chwilę jedziemy na basen, spełniać kolejne marzenia córki, bo to przecież Jej święto, niech czuję się wyjątkowo, niech będzie po Jej myśli. Nic tak nie uszczęśliwia jak zadowolone dziecko.

IMG_4546

Mamy wszystko, nawet jeśli czegoś nam brakuje, jeśli o czymś marzymy, to tak szczerze, mamy wszystko. Nowe buty, sukienki, torebki, telewizory, meble, sprzęty w kuchni i kosmetyki w łazience. Mamy wszystko, albo wiele. A mimo to zabiegamy o więcej, narzekamy na braki, nie cieszymy się już z tego, co posiadamy, nie doceniamy, wymagamy więcej, a tak naprawdę to więcej nas nie cieszy, za chwilę zaczynamy narzekać znowu. Błędne koło. I w tym całym naszym posiadaniu i pragnieniu nie dostrzegamy tego, czego tak naprawdę nam brakuje.

Nie mamy czasu, dla siebie, dla rodziny, dla przyjaciół i znajomych. Biegniemy, pędzimy po więcej i tracimy. Siebie, rodzinę, przyjaciół i znajomych. Wiesz przecież, że ścieżki po których się nie chodzi, zarastają chwastami. Podaruj więc bliskim to, co mamy najcenniejsze, spędź z Nimi ten ważny dzień, niech poczują się wyjątkowo. Świętujcie swoje urodziny, imieniny, dzień dziecka, matki czy kota, obojętnie. Każdy powód jest dobry by podarować komuś swój czas. To najlepszy prezent, a zabawki, książki czy torebka nich będą tylko takim drobnym dodatkiem.

IMG_4513

IMG_4521

IMG_4523

IMG_4531

IMG_4535

IMG_4536

 

LALKA I UBRANIE SUE – La Lalla

BRANSOLETKA  – Lilou

FIGURKI – Sylvanian Families

Fun Climb

Warszawa to moje miasto, zdecydowanie. Mimo tego, że jestem słoikiem, pfffffffffff, to właśnie tu jest mój dom. Inaczej już myśleć nie mogę i nawet nie chcę. Kocham Warszawę. Za pęd, za życie, które czuć dookoła, za różnorodność i za możliwości jakie daje mi to miasto. Tu nie sposób się nudzić. A ja właśnie nudy najbardziej w życiu nie lubię. Między innymi właśnie dlatego duże miasta mają u mnie przewagę nad małymi.

Uwielbiamy pokazywać Sue życie. Cieszy nas ogromnie, kiedy mała ma możliwość spróbowania nowych rzeczy, kiedy jest głodna wrażeń i z wielką chęcią łapie nowości. To rozwija w Niej ciekawość świata, daje nowe doświadczenia, ubarwia życie.

Na ściankę wspinaczkową Sue jechała mocno zaciekawiona. To była Jej pierwsza wspinaczka i mimo moich opowieści, trochę się matka kiedyś wspinała 🙂 , nie do końca mogła to sobie wyobrazić. Na szczęście na miejscu okazało się, że mała radzi sobie naprawdę dobrze. Mimo niskiego wzrostu, który jest lekkim utrudnieniem przy wspinaczce, Zu zdobyła kilka szczytów, a Jej radość była przy tym niesamowita. Było zmęczenie, pot i wielki uśmiech. Jeszcze przed wyjściem musieliśmy Jej obiecać, że na pewno tu wrócimy.

Wspinaczka rozwija siłę i koncentrację, uczy sprytu. To doskonała rozrywka dla całej rodziny, a FunClimb zapewnia ścianki dla wszystkich. I tych całkowicie zielonych i dla zaawansowanych we wspinaczce. To idealne miejsce na spędzanie wspólnie wolnego czasu i pokazanie czegoś nowego dzieciom. I uwaga, Oświęcim, Kraków i Gdańsk też mają swoje ścianki. Gdziekolwiek, wstąp koniecznie i baw się dobrze 🙂

IMG_3555

IMG_3569

IMG_3581

IMG_3598

IMG_3622

IMG_3643

IMG_3646

IMG_3709

IMG_3728

Dubaj Z Dzieckiem – Dzień Piąty

Dubaj – zaliczony
Remont – zaliczony – uffffffffffffffffffff
komunia – zaliczona – Też uffffff

Można trochę zwolnić i wrócić do normalności 🙂

W związku z tem zapraszam na ostatni dzień w Dubaju 🙂

Mam takie miejsca wymarzone,  do których wracam co chwila, którymi karmię moją duszę i marzę. Oglądam zdjęcia w sieci i myślę sobie: ” Też kiedyś tam stanę, też będę miała takie zdjęcia”. Nie dziś, nie jutro, ale kiedyś NA PEWNO. Bo jeśli chodzi o moje marzenia, nigdy nie mówię nigdy.
Dubaj, a zwłaszcza plaża z widokiem na  hotel Burj Al Arab to było właśnie takie moje miejsce wymarzone. Nie musiałam wchodzić nawet do tego hotelu, czy nawet podchodzić bardzo blisko, zwyczajnie chciałam znaleźć się na plaży, usiąść, podziwiać, cieszyć oko i duszę. I kiedy wreszcie znaleźliśmy się na kite beach miałam łzy w oczach, jakąś wewnętrzną trzęsiawkę ze szczęścia. Cudowne uczucie, nie do opisania. I właśnie dlatego warto spełniać swoje marzenia, dla takich chwil, takich odczuć, takiego ogromnego poczucia szczęścia. Nic tak nie uskrzydla, nic nie daje takiej siły i satysfakcji jak spełnione marzenia. Dlatego róbcie wszystko aby realizować swoje marzenia. Rzucajcie pracę, wyprowadzajcie się na koniec świata, zmieniajcie swoje życie całkowicie, jeśli tylko czujecie taką potrzebę. Niech się inni pukają w głowę, niech mówią żeście wariaci, nieważne co myślą inni, ważne żebyście Wy byli szczęśliwi.
Łapcie chwile.

IMG_3132

IMG_3151

IMG_3168

IMG_3174

IMG_3184

Kobitki kochane, jeśli szukacie cudnych torebek na lato, i nie tylko, to z całego serducha polecam Mili Tu. Ja już myślę nad kolejną 😉 IMG_3193

IMG_3281

IMG_3292

IMG_3301

IMG_3311

IMG_3315

IMG_3328

IMG_3339

IMG_3355

IMG_3360

IMG_3363

IMG_3370

IMG_3373

IMG_3374

IMG_3376

IMG_3378

IMG_3380

IMG_3393

IMG_3406

IMG_3419

IMG_3429

IMG_3433

IMG_3444

IMG_3482

IMG_3495_001-horz

IMG_3532

A na zakończenie atrakcja głównie dla Sue, chociaż rodzicie też mieli radochę. Rewelacyjny park wodny. Zdjęć ze środka nie ma, ale było bosko, musicie wierzyć na słowo 😉 IMG_3540

SUKIENKA – Mouse In A House

OKULARY – Reserved