Nasz Czas




Gdy byłam małą dziewczynką moja mama miała zielonego poloneza. Brzydkiego, zielonego poloneza, bez wspomagania i klimatyzacji. I za każdym razem, jak mamuśka zmieniała samochód, to każdy kolejny też był brzydkim, zielonym polonezem. Żeby nie było, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Pamiętam te Polonezy, bo trochę się z szanowną rodzicielką nimi najeździłam.


Moja mama zawsze była duszą towarzystwa, co zresztą zostało Jej do dziś. Niespokojną duszą, która nie potrafiła długo usiedzieć na miejscu. Zawsze Ją gdzieś ciągnęło, a jak Ją, to oczywiste jest, że mnie też. Niektóre z tych wypraw głęboko zapadły mi  w pamięci, o innych przypomina mi czasem mama, a jeszcze inne powracają do mnie gdy przeglądam stare fotografie.
 
Teraz moja kolej. Teraz sama jestem matką. Teraz to ja chcę jak najwięcej pokazać mojej córce. Nie muszą to być wcale dalekie i bardzo kosztowne wyprawy, bo najważniejsze w tym wszystkim jest to, że spędzamy ten czas razem, zostawiając choć na chwilę codzienne obowiązki.
 
Mam nadzieję, że moja córka też będzie miała kiedyś tak miłe wspomnienia jak ja…
 
A tak wyglądała Sue w Kazimierzu Dolnym













Leginsy – no name
Buty – Converse

Na Farmie Fajnie Jest



Zuzię jakoś nigdy magia nie interesowała. W sumie nie ma się co dziwić, pokazy prezentowane przez nudnych iluzjonistów rzeczywiście nie są zbyt interesujące, zwłaszcza dla pięcioletniego szkraba.

 


Na Farmie Iluzji było jednak zgoła odmiennie. Tam interesowało Ją wszystko. Wszędzie chciała wejść, wszystkiego dotknąć. Do niektórych atrakcji wracaliśmy kilka razy. 
 
Najbardziej zafascynowała Sue Latająca Chata Tajemnic, w której to co widzimy całkowicie różni się od tego co odczuwamy. Dzieciaki miały z tego niesamowitą frajdę, ja zdecydowanie mniejszą. Szybciej wyszłam niż weszłam, mój błędnik tego nie wytrzymał J
 
Farma to także, oprócz Chaty, Muzeum Iluzji, lewitujący kran, krzesła i stół olbrzyma, a także szachy w rozmiarze XXXL i wiele innych atrakcji. Dużo radochy daje dzieciom wielki wiklinowy labirynt i drewniany plac zabaw.
 
Wspaniałym dopełnieniem zwiedzania i zabawy był pokaz iluzji. Młoda iluzjonistka, swoim poczuciem humoru i ciekawym prezentowaniem magii, przyciągnęła sporą publiczność, a zafascynowane dzieci chętnie Jej asystowały. Nawet Zuzia z zaciekawieniem obejrzała cały pokaz J
 
Najważniejsze jednak jest to, że spędziliśmy tam wspaniały, rodzinny dzień, z dala od spalin i miejskiego zgiełku. J
 
Na pewno jeszcze kiedyś tam wrócimy J
 
 



















 
BLUZKA – Puma
SPODNIE – Egurrola dance store
BUTY – Puma
BIDON – Sigg