Książka Na Weekend Czyli Drużyna Pani Miłki By Grzegorz Kasdepke

IMG_5748

 

– Mamusiu, cio to ?

– Rower

– jowej

– RoweR

– jowej

– niech będzie jowej

Tak to się zaczyna. Najprostsze pytania, najprostsze odpowiedzi. Na początku wystarczy by poznawać świat, by iść do przodu. Z czasem robi się trochę trudniej. Zaczynają się pytania w stylu co to jest mrówkojad i jak wygląda. Wszystko do przełknięcia. Jak nie damy rady to przecież jest wujek google, zawsze pomoże. Swoją drogą, nasze mamy miały trochę gorzej. No dobra, ale wracając. Wszystko jest łatwe do czasu, gdy możemy to pokazać. Za pomocą książki czy wspomnianego wujka. Jak tam komu wygodnie, jak komu pasuje. Level hard zaczyna się, gdy nasze dziecko zaczyna pytać o coś czego nie wytłumaczą grafiki w internecie. Wtedy musimy się gimnastykować, wymyślać, pocić a i tak to nam nie gwarantuje sukcesu. Bo naprawdę ciężko wytłumaczyć kilkuletniemu szkrabowi co to jest szacunek, współczucie, odwaga czy sprawiedliwość. Na szczęście są tacy, którzy doskonale wiedzą jak to ugryźć. Wystarczy im zaufać, a życie będzie łatwiejsze 🙂

Grzegorz Kasdepke to bez wątpienia jeden z moich ulubionych autorów książek dla dzieci. Na początku Sue nie podzielała mojego zachwytu. Zdecydowanie bliżej Jej było do różowych księżniczek niż zabawnych opowieści Kasdepke. Na szczęście to się zmieniło i teraz zachwyca się tymi książkami na równi ze mną.

” Drużyna Pani Miłki, czyli o szacunku, odwadze i innych wartościach ” to spotkanie z Panią Miłką i jej przedszkolakami. Ciężarnej przedszkolance zostaje niewiele czasu do porodu, a chciałaby jeszcze wytłumaczyć dzieciom pewne wartości. Wpada więc na fantastyczny pomysł i zakłada w przedszkolu drużynę piłkarską, by za pomocą zabawy wytłumaczyć dzieciom co to jest współczucie, sprawiedliwość, szacunek, wytrwałość, odwaga i uczciwość. A jak to bywa z dziećmi i Panią Miłką jest inaczej i wesoło. Każda z tych wartości to oddzielny rozdział zakończony opisem danej wartości, radą dla dziecka i radą dla rodziców. Ważną rolę, jak chyba w każdej książce tego autora, odgrywa humor.  Inteligentnie skryty, rzucany mimochodem, jakby od niechcenia. Perfekcyjnie.  To taka książka, która spodoba się na pewno chłopcom i dziewczynkom, a rodzice nie będą się męczyć przy czytaniu, a wszyscy wiemy jakie to ważne 🙂

IMG_5773

 

IMG_5787-horz

 

Książka Na Weekend – Zwierzaki Świata

2

Piątek. A jak piątek to weekend. A jak weekend to książka na weekend. A u nas po raz drugi Martyna Wojciechowska. To, że Jej druga książka też do nas trafi było do przewidzenie. „Dzieciaki świata” tak bardzo spodobały się Sue, że oprócz kolejnej części mała zapragnęła mieć też globus. W sumie dobrze, bo teraz o wiele łatwiej wszystko się tłumaczy.

Rozpływałam się w zachwycie nad „Dzieciakami świata”, TU, i teraz będzie podobnie. „Zwierzęta świata” to pozycja, która moim zdaniem powinna znaleźć się w posiadaniu każdego dzieciaka. Podobnie jak Dzieciaki to skarbnica wiedzy, nie tylko na temat zwierząt. Twoje dziecko dowie się skąd się bierze czekolada, co to jest albinizm, jakie są smaki Indii i czy naprawdę warto zabić słonia dla małej figurki lub dzbanka wykonanych z kości słoniowej.
No i oczywiście pozycja obowiązkowa, na końcu każdego rozdziału, poważniejsze „Tematy do rozmowy”. Lubię książki, które „zmuszają” nasze dzieci do przemyśleń i dyskusji.
Napisałam wtedy i napiszę teraz. Czekamy na więcej 🙂

 

3

 

4

 

5

 

6

 

8

 

9

 

10

 

13

Książka Na Weekend – To Nie Do Wiary

Muszę iść na studia. Najlepiej zaraz. Interesuje mnie kierunek, na którym uczą wszystkiego. Od głupot typu „dlaczego na żółwia mówimy żółw” po sprawy ważniejsze i poważniejsze, jakieś polityki, biznesy, interesy. Cokolwiek, byle się podszkolić bo nie wyrabiam.

IMG_4682

 

Bo niby człowiek uczy się całe życie. Bo niby ja już trochę żyję na tym świecie to cosik tam wiedzieć powinnam. A tu ZONK. Wiem tyle co nic. Nul. Zero. I wiecie kto mi to uświadamia? Nie, wcale nie Doda ze swoim wysokim IQ. Tylko moja własna córka. Nosiłam. Cycka dawałam ( no dobra krótko, ale liczyć się powinno) . Po dupce całuje. A tu tak się odwdzięcza. Z matki idiotkę robi. Codziennie. Bo ja niby rozumiem, że dziecko się rozwija, że świat poznaje, że chce wiedzieć. Ale no ludzie, jak mi Sue czasem pytanie zada to ja wymiękam. Szukam mądrej odpowiedzi, przede wszystkim prawdziwej. Czasem się uda. Rosnę wtedy, prostuję się, głowę do góry zadzieram, pierś wypinam i myślę sobie ” Doda to pikuś przy mnie „. No ale są i takie pytania, że…….
Człowiek na pewno jednego w życiu się uczy.Trzeba sobie jakoś radzić. Wiadomo przecie, że ja na żadne studia nie pójdę. Po pierwsze takich co by mi życie ułatwiły nie ma, a po drugie troszku mi na nie czasu szkoda. Radzę sobie więc jak mogę, książkami się posiłkuję, licząc że one choć trochę zaspokoją potrzeby mojej córki. A że ja książki kocham, to z całej siły próbuję i Sue nimi zarazić. Kupuję Jej co chwilą nowe sztuki i cieszę się jak głupia gdy pukam do Jej pokoju i :

ja: ” Kochanie, co robisz ?”
Sue: ” Czytam sobie”

MIÓD NA ME SERCE

 

IMG_4689

IMG_4692

IMG_4708

IMG_4728

IMG_4742

IMG_4743

IMG_4744

IMG_4753

 

KSIĄŻKA –  To Nie Do Wiary

I Jak Tu Nie Biegać !

Zaczęłam biegać. Naparzam kółka po osiedlu, że aż miło. Bez żadnych rewelacji na razie. Idę do przodu, w sensie że biegnę, spokojnie, z rozsądkiem i na tyle, na ile sił mi starcza. I dobrze mi z tym. Dobrze mi jak sobie godzinkę pobiegam. Dobrze mi, jak mam chwilę dla siebie. Dobrze mi, jak czuję poprawę.

IMG_3175

Choć czasem mi się nie chcę. Modlę się o ulewę, burzę z piorunami, trąbę powietrzną, o wszystko dzięki czemu znajdę wymówkę. Ale nie, nic nie nadchodzi. Umówiona już jestem z sąsiadką, głupio odwołać. Ubieram dresy, robię rozgrzewkę i idę. I już po chwili, jak miną pierwsze metry, dziękuję, że moje wcześniejsze modły nie zostały wysłuchane. Bo jest coś w bieganiu, coś co ciężko mi zrozumieć i wytłumaczyć. Kilka dni przerwy i tęsknię. I już chcę biegać, nie mogę się doczekać. A ja dopiero zaczęłam. Jestem chyba mniej niż amatorką. Strach pomyśleć co będzie jak mi tak zostanie. A tam nie boję się, niech mi zostanie.
No dobra. Ja w sumie nie chciałam o sobie. Chciałam o Sadowskiej wspomnieć, a jeszcze bliżej o Jej książce. Nie, nie jest to kolejny poradnik rodzimej gwiazdki, o tym jak powinna matka wyglądać i się czuć. To książka o bieganiu, ale nie ma w niej wymądrzania, zadzierania nosem. Nie jest to książka Sadowskiej, która zgrywa się na znawcę i doradza Ci jak biegać, w czym biegać i ile biegać. Jeśli szukasz poradnika z programami i innymi dziwami to nie kupuj. Kup jeśli chcesz poczytać o prawdziwej pasji. Kup, jeśli chcesz poczytać o maratonach i innych biegach. O tym jak się czuje maratończyk kiedy biegnie i kiedy biec nie może. O tym jak się czuje maratończyk gdy tłumy mu kibicują i jak bardzo tego potrzebuje. O tym jak kibicuje się w Polsce, a jak w innych państwach. Kup, jeśli chcesz poczytać o tym, że sławni też mają słabości i znane nazwisko przy bieganiu nie pomaga. Kup jeśli chcesz poczytać o wielkich wrażeniach, wielkich radościach, o pokonywaniu siebie, o ciężkiej pracy. Ale kup też jeśli chcesz dowiedzieć się rzeczy ważnych od ludzi, którzy się na tym naprawdę znają. Bo w książce Beaty Sadowskiej nie tylko o Niej się prawi. Są tu też wypowiedzi trenerów i specjalistów, które każdy biegacz powinien poznać i zakodować.
Ta książka jest inna. Jest napisana z pasją, miłością, z przymrużeniem oka. Jest napisana przez osobę, która zna i kocha bieganie. Jest napisana tak, że kilka razy się poryczałam.
Tak, RYCZAŁAM na książce o bieganiu, i niech to zostanie najlepszym potwierdzeniem, że zwykła niby książka o bieganiu jest niezwykła.
Przeczytałam i zostało mi jedno. I jak tu nie biegać !!!!!!!!!

 

IMG_3187

IMG_3188

IMG_3203

IMG_3206

IMG_3210

IMG_3212

IMG_3227

IMG_3235

Dzieciaki Świata

Zuzi książki czytamy od Jej pierwszych dni życia. Naprawdę. Leżała sobie taka malutka w łóżeczku, a ja albo mąż siedzieliśmy obok i Jej czytaliśmy. Może to zabrzmi śmiesznie, ale od początku chciałam Ją i nas przyzwyczaić, że dziecku trzeba jak najwięcej czytać.  Rezultat jest taki, że ma już całkiem niezłą biblioteczkę i naprawdę książki uwielbia. Nie będę ukrywała. Cieszy mnie to bardzo.

Jednym z naszych ostatnich zakupów jest książka Martyny Wojciechowskiej „ Dzieciaki świata „ Przyznam się szczerze, że na początku trochę sceptycznie podchodziłam do tej książki, nie bardzo wiedziałam, czy Sue zainteresuje ten temat, chociaż po tym jak poprosiła mnie o książkę historyczną, nie powinnam mieć wątpliwości. Ale wracając do książki M. Wojciechowskiej, jest REWELACYJNA. Książka opowiada o życiu kilku dzieciaków z różnych części świata. Mówi o ich radościach, przygodach i troskach dnia codziennego. Dzięki niej najmłodsi dowiedzą się jak wygląda życie innych dzieci i jak bardzo różni się ono od ich własnego. Przy tym te ciekawe historie, nie zawsze wesołe, napisane są prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem, a piękne ilustracje dodatkowo wzbudzają zainteresowanie. Pod każdym opowiadaniem znajdują się propozycję tematów do rozmowy i sugestię odpowiedzi psycholog dziecięcej Dominiki Słomińskiej. Idealne dwa w jednym.
Sue jest książką zachwycona. Z wielkim zainteresowaniem słucha opowiadań i z ciekawością ogląda fotografię. Cieszy mnie bardzo, że pamięta historię tych dzieciaków i wiele razy sama mi o nich wspominała. A w pamięci zostają tylko te najlepsze książki…
Już wiem, że naszym kolejnym zakupem będą „ Zwierzaki świata „ i mamy nadzieję, że takich książek M. Wojciechowska napisze więcej.
Od nas 10/10