Mała Miss

Podobno każda dziewczynka marzy o byciu piękną miss czy księżniczką. Tak głosi legenda i trza jej wierzyć. Ona będzie miss, on dzielnym strażakiem. Para jak z obrazka. Obkupujemy więc te małe panny bibelotami i kolejne pokolenie wpychamy w dziwny stereotyp. Tylko czy w ten sposób spełniamy swoje czy dzieci marzenia???

Nigdy zbytnio nie odnosiłam się do tematów, które co jakiś czas pojawiają się w necie czy tv. Wystawianie wizerunku dzieci wciąż jest u nas kontrowersyjne i myślę, że jeszcze trochę czasu potrzeba, by się do tego przyzwyczaić i zaakceptować. Pogodziliśmy się już z dziećmi w filmach, serialach czy reklamach. Niektóre z nich naprawdę mocno nas rozczulają i rzadko kto ośmieli się ich krytykować. Przyjdzie więc i pora na blogi dziecięce czy programy rozrywkowe z udziałem najmłodszych. Tak to u nas już jest, że nowości akceptujemy długo i na początku musimy sobie głośno podyskutować, aż przyjdzie znowu coś nowego i swoje głębokie przemyślenia przeniesiemy na inny punkt.

Wiem, że dla dużej grupy, dzieci z blogów czy dzieci występujące w konkursach telewizyjnych są wielce pokrzywdzone. Rodzice ich katują, głodują, zastraszają, by tylko zmusić pociechę do zdjęć lub występów. W ten sposób zabierają im dzieciństwo i beztroski czas. A dzieci drodzy Państwo, jak to ludzie, są różni. Jedni wstydzą się wszystkich i wszystkiego. Nie dla nich aparat i scena. Tu  nawet występ przed zaufanym rodzinnym gronem doprowadza do wielkiego stresu i obgryzania paznokci. Inni idealnie czują się, występując w domu, popierniczając w maminych szpilkach, starają się z całych sił naśladować wprawione w bojach zawodowe modelki. Cieszą ich domowe oklaski, ale kiedy tracą bezpieczny, znajomy kąt, stają się ciche i nieśmiałe. Są też takie ciche wody, grzeczne, niewychodzące przed szereg, ale jak tylko stają na scenie, przed mikrofonem, kamerą lub aparatem to zmieniają się nie do poznania. Dla nich to taka odskocznia. Tu się nie wstydzą, są na swoim miejscu. No i wreszcie są też takie maluchy, których wszędzie dużo. Wciąż ich widzisz i słyszysz. One idealnie czują się w centrum. Wydaje się, że przyszły na świat by się pokazać.

Kiedy zdecydowałam się na założenie bloga, wiedziałam, że Sue bez problemu będzie z nami współpracować. Moja córka od zawsze dobrze czuła się przed aparatem. I mimo tego, że często widziałam Jej nieśmiałość, że czasem musiałam Ją pchać w różne kierunki, tak przed obiektywem nigdy nie okazywała wstydu czy dziwnego spięcia. Dziwne jest to, że nie ma dla Niej najmniejszego znaczenia, czy zdjęcia robimy w samotności czy na zatłoczonej starówce. Ona zwyczajnie z aparatem się lubi. Podobnie jest z występami. Sprawiają Jej ogromną frajdę. I mimo stresu, który zawsze odczuwa przed, na moje pytanie, czy może nie chce tego robić, zawsze głośno i stanowczo odpowiada „NIE”. Tak ma, zwyczajnie uwielbia występy.

Nie jest jednak tak kolorowo, że my sobie idziemy, pstrykamy, dobrze się bawimy i koniec. Zdarzają się dni, kiedy wracamy bez niczego lub zdjęcia przeciągają się, bo mała gorzej się poczuje, straci humor lub zwyczajnie Jej się odechce. Musimy wtedy poczekać lub odpuścić, bo w tym wszystkim jest jedna zasada. To ma sprawiać przyjemność nam wszystkim. Blog jest moim czasem, miejscem gdzie coś sobie napiszę i pokażę, ale zdjęcia są już naszym czasem wspólnym. Fajną formą na spacer, wynajdywaniem nowym miejsc, innym spojrzeniem na otoczenie. Przy zdjęciach się bawimy, śmiejemy, rozmawiamy, pokazujemy Sue świat dookoła. Nie ma pozowania na siłę, przyjmowania dziwnych póz, przemieniania Zu w dużą malutką. Na pewno daleko naszym zdjęciom do idealnie obrobionych fotek, ale wolę skupić się na naturalności.

Dlaczego pisze o tym dziś, w momencie kiedy chyba wszyscy zapomnieli jaki to gorący i kontrowersyjny temat?? Obejrzałam dziś rano fragment programu ” Mała miss „. Wystarczająco, by podniósł mi ciśnienie i wystarczająco, bym zobaczyła matki wariatki, które całkowicie zapomniały o tym, że mają przed sobą przede wszystkim dziecko. Istotę, która nawet jeśli bierze udział w konkursie, to powinna to traktować jako fajną przygodę i zabawę. Nie mam nic przeciwko konkursom z udziałem dzieci, nawet jeśli są to wybory miss. Ale nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy widzę matki, które idą ze swoimi kilkuletnimi !!!!!!!!!!!!!!!!! córkami zakładać tipsy, które zmuszają córki do kilkugodzinnych treningów dziennie, które na siłę zaprowadzają córki, kilkuletnie!!!!!!!!!!!!!!, na natryskowe opalanie, zakładają im peruki, jeśli jest taka potrzeba lub kręcą godzinami loki. Dopełnieniem jest pełen makijaż i sztuczna szczęka, przecież nie wypada by siedmiolatka zęba nie miała. Na sam koniec wbijają córki w dziwne kreacje i wymagają od tej istoty uśmiechu nr 5 i idealnego występu. Nie obejrzałam programu do końca, bo i tak mam nadciśnienie, ale do pełni brakowało już chyba tylko striptizu. A najpiękniejszy w tym wszystkim był komentarz mamy, która uparcie twierdzi, że córka uwielbia się opalać, a na zabieg niosły ją dwie dorosłe osoby, bo mała krzyczała, wiła się i iść wcale nie chciała. No, ale chcesz być miss to cierp, kogo to obchodzi, że masz dopiero 7 lat, a często nawet i mniej……..

 

 

mała miss 2

 

 

You May Also Like

1 comment

  1. 1

    temat jest przykry…po prostu. Zwłaszcza że teoretycznie nic takim dzieciom nie brakuje, pod względem finansowanym, ale myślę tak wychowuj się dzieci niedowartościowane, przyszłe anorektyczki niezadowolone z siebie.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


pięć − = 3