Mamo, Tato, Ja Chcę Sama !!!

Czas biegnie, ukryć się nie da, a podczas tego biegu wiele się zmienia.

Rodzisz się, dorastasz, przechodzisz kolejne, obowiązkowe etapy swojego życia. Dla Ciebie wszystko jest normalne, takie banalne, oczywiste. Podchodzisz do życia na luzie, kompletnie nie rozumiejąc wiecznie martwiących się rodziców. Denerwują Cię. Kolejny raz trzaskasz drzwiami, zamykasz się w swojej przestrzeni, głęboko oddychasz, licząc do 10 i marzysz o dniu, gdy opuścisz rodzinną klatkę i pójdziesz ku wolności, tam jest lepiej, tak Ci się przynajmniej wydaje.

Ojciec dzielnie znosi Twoje ciężkie walizki. Zabrałaś ze sobą praktycznie wszystko, łącznie ze słoikami. Całujesz pośpiesznie płaczącą matkę. Dziękujesz za wszystko, mówisz, żeby się nie martwiała, przecież świat nie jest zły, poradzisz sobie, nie ty pierwsza i nie ostatnia. Idziesz w dorosłość.

Czas upływa Ci na zabawie, dorywczej pracy i zaliczaniu kolejnych egzaminów na studia. Czujesz, że żyjesz, odzyskałaś tlen, już nic cię nie uwiera, ale jednak czegoś brakuje. Dzwonisz co kilka dni, odwiedzasz w weekendy, albo i nie. Może i nawet trochę tęsknisz, ale nie dajesz się. Taki etap, takie życie.

Jesteś pewna, że to on. Po kilku miesiącach znajomości przychodzi czas na poznanie mamusi i tatusia. Boli cię brzuch z nerwów, on też jakiś taki niespokojny, mimo tego, że uparcie udaje luzaka. Na szczęście rodzice są na tak. Kamień z serca. Gdy jakiś czas później prosi cię o rękę oni się cieszą, zgadzają, wątpliwości nie mają. Jesteś szczęśliwa. Wreszcie wijesz swoje własne gniazdko.

Czas biegnie, ukryć się nie da, a podczas tego biegu wiele się zmienia…

Strach jest przy tobie cały czas. Wydaje ci się, że nie opuszcza cię nawet na minutę. Powoli się z nim oswajasz, uczysz się z nim żyć, inaczej chyba się nie da. Martwisz się o wszystko. Czy dobrze zjadła, czy zrobi kupkę, czy się nie przewróci, czy nie weźmie nic do buzi, czy to lub tamto. Boisz się. Masz jednak to szczęście, że jeszcze wszystko kontrolujesz, jeszcze…..

I przychodzi taki dzień, gdy masz ochotę zadzwonić do matki i powiedzieć: ” Przepraszam, rozumiem”

Z jednej strony wiesz, że to konieczne, nieuniknione. A z drugiej srasz ze strachu w majtki, mimo tego, że teraz ty udajesz luzaka. Ale przecież nie ona pierwsza i nie ostatnia. Tak sobie tłumaczysz. Ten dzień musiał nadejść. Dzień samodzielnego wyjścia. Dla jej dobra wiesz, że trzeba odciąć pępowinę, pozwolić się usamodzielniać, nie przeszkadzać. Jesteś dumna. Chyba bardziej z siebie niż z niej.

I gdy wydaje ci się, że już przyzwyczaiłaś się do nowej sytuacji, czytasz na pasku o porwaniu 10 letniej dziewczynki. Wciska cię w fotel. Zamierasz. Strach powraca z podwójną mocą. Masz ochotę przywiązać do kaloryfera, wsadzić w klatkę, oczipować całą i nie spuszczać nawet na minutę. Masz ochotę, ale nie możesz zwariować. Świat nie jest przecież taki zły. Dobrze to wiesz. Tym bardziej, że masz trochę lepiej niż twoja matka bo masz takie narzędzia jak:

LOKALIZATOR GPS z funkcją telefonu, gdzie możesz przypisać 4 numery. Dodatkowo urządzenie posiada przycisk SOS, wystarczy, że dziecko przez 3 sekundy przytrzyma przycisk, a zapisane numery dostaną sms’a z lokalizacją dziecka, następnie urządzenie zacznie dzwonić pod zapisane numery.  Lokalizator pozwala monitorować malucha z dokładnością do 3-5 metrów.

lokalizator

TELEFON KOMÓRKOWY. Wiem, że to cudowne urządzenie ma wielu przeciwników, zwłaszcza gdy tyczy się to dzieci. Myślę jednak, że w momencie kiedy zaczynasz samodzielnie puszczać swoją pociechę do szkoły warto się przełamać, zwłaszcza, że na telefonie możesz zainstalować aplikację Gdzie jest dziecko. Dziecko szczęśliwe bo wreszcie ma dostęp do piekielnego urządzenia 😉 , a Ty spokojniejsza, bo możesz je kontrolować. Wilk syty i owca cała 😉

gdzie jest dziecko

 

Te cudne wynalazki są przydatne, sami używamy, nie załatwią one jednak sprawy za ciebie, bo i tak najważniejsza jest ROZMOWA.

 

  • Zanim puścisz dziecko samo do szkoły wymyśl na początek jakąś krótszą, samodzielną wyprawę. Do osiedlowego sklepiku lub koleżanki w bloku obok. Oswajaj dziecko z samodzielnością. I siebie też 😉
  •  Wytłumacz dziecku i powtarzaj co jakiś czas, że nie może rozmawiać ze znajomymi, nie może wsiadać z nimi do samochodu pod żadnym pretekstem. Żadne lody, zaginione zwierzaki czy polecenia od rodziców nie mogą przekonać malucha do oddalenia się z obcą osobą.
  • Dobrym sposobem na ewentualne zaczepki jest krzyk. Naucz dziecko, że w razie zagrożenia, niepewności ma krzyczeć z całych sił.
  • Naucz dziecko prosić o pomoc, przechodnia lub panią w pobliskim sklepie.
  • Jeśli to tylko możliwe, niech dziecko idzie do szkoły z kolegą lub koleżanką. W grupie nie tylko raźniej ale i bezpieczniej.
  • Nie pozwól dziecku chodzić do szkoły skrótami, mało uczęszczanymi drogami. Naucz od początku chodzić najbardziej ruchliwą ulicą. I jeśli ty, raz na jakiś czas idziesz z dzieckiem do szkoły, też idź tą samą drogą. Dziecko przecież uczy się od ciebie. Skoro ty możesz to przecież ono też.
  • Jeśli tylko możesz, raz na jakiś zabaw się w detektywa. Śledź swoje dziecko i wyeliminuj ewentualne błędy.

I pamiętaj, przy oswajaniu dziecka z wielkim światem, nie przedstawiaj go jako samego zła. Nie każdy dorosły czyha na maluchy, nie każdy obcy będzie atakował. Dziecko nie może czuć się zagrożone już przy wyjściu z klatki, nie może widzieć wszędzie zbliżającego się nieszczęścia. Świat nie jest taki zły a nie wszyscy ludzie to potwory. A nasz strach o dziecko podobno nigdy nie znika. Jako matki będziemy bały się zawsze. Taki już nas los. Ale dla wspólnego dobra nie dajmy się zwariować. Twoja mama dała radę. Ty też dasz. Rozumiesz 😉 ?

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


− dwa = 4