Matka Matce ???

woman-975339_1920

I po jaką cholerę ze sobą walczymy ?

Ile matek, tyle opinii i tyle sposobów na wychowywanie dziecka. I ile matek, tyle jadu w internecie. Męczy mnie to już przeokrutnie i mam pomysł dla nas mam wszystkich, żeby zająć się sobą i swoim dzieckiem, a innym matkom dać spokój, niech sobie chowają po swojemu. Przecież nikt nie lubi, kiedy mu się z buciorami do domu wchodzi. Więc moje cztery kąty, moja rodzina i moja sprawa. Jak będę chciała rady to o zdanie spytam lub poszukam se w książce, gazecie, necie. Gdziekolwiek.

Są jednak pewne wyjątki, kiedy jak najbardziej trzeba się wpieprzyć i zainterweniować. Kiedy pojawia się alkohol, przemoc i ewidentne zaniedbanie. Nie gadaj jednak wtedy z matką, bo z taką pewnie gadać nie ma o czym, ale dzwoń tam, gdzie trzeba. Ty będziesz miała czyste sumienie a dziecko pewnie życie spokojniejsze. Bo o ile się mówi, że dziecko najbardziej chce być przy matce, to pewnie tak jest, bo innego życia nie zna, ale kiedyś, w przyszłości, będzie wdzięczne, że ktoś zauważył i pomógł. Ale mamo droga w innych przypadkach, gdy Tobie zwyczajnie się widzi inaczej, daj sobie spokój i daj spokój innej matce.

Jestem kompletnie zafiksowana na macierzyństwie. Skoro zdecydowałam się na bycie matką, chcę tę rolę zagrać jak najlepiej. Mam więc swoje mocne zasady, których nie łamię i których mocno się trzymam. W tej kwestii podejście do wychowania dziecka mamy z mężem takie same, na szczęście więc u nas problemu nie ma. On pojawia się gdzie indziej, kiedy innej matce nie podoba się to jak chowam swoje dziecię i rzuca komentarze zupełnie niepotrzebne. Ciśnienie mi wtedy wzrasta i rodzi się konflikt niepotrzebny, bo ja z tych, które milczeć zamiaru nie mają, kiedy ktoś czepia się z dupy strony. Dlatego taka złota rada, nie oceniaj, a oceniana nie będziesz.

Chociaż, przyznaję się bez bicia, sama kiedyś byłam tą, która swoje zdanie w kwestii wychowania wypowiadała głośno. Nie było po mojemu, to bach, słowotok. Na szczęście z czasem, kiedy sama kilka razy usłyszałam zupełnie mi zbędną opinię innych, zaczęłam uczyć się milczeć w pewnych momentach. Zdałam sobie sprawę, że przecież nie każdy musi tak jak ja, naprawdę. Gryzę się więc w język i wciąż uczę wielkiej sztuki, jaką jest milczenie. Nie obchodzi mnie więc jak wygląda Twoje dziecko, jak je ubierasz, jak wychowujesz, czym karmisz i jak organizujesz czas wolny. Mam to w głębokim poważaniu, bo wiem, że każdy z nas kiedyś zbierze owoce swojego macierzyństwa. Czas zweryfikuje.

A kiedy ktoś mnie pyta o radę? Odpowiadam. Mówię o tym, jak robimy my, czym się kierujemy i co jest dla nas ważne, bo nie chodzi o to, żeby milczeć, ale o to, żeby wiedzieć kiedy mówić. Nie boję się swojego zdania na temat słodyczy i wciskania na siłę maluchowi żarcia dla dorosłych, to nie małpa, ani żaden królik doświadczalny, na wszystko przecież przyjdzie czas. Potrafię powiedzieć co myślę o dzieciach przy „stole dorosłych”, o nauce, czapkach kiedy na dworze +100ºC, o kłótniach przy dziecku, o szacunku, wspólnym czasie i innych moich poglądach. To są mojej sprawy i przecież mogę o nich paplać, mogę o nich pisać i opowiadać wszem i wobec. A Ty wcale nie musisz się do nich stosować ani brać ze mnie przykładu. Jeśli Ci się podoba, bierz i owszem, jeśli nie, chowaj po swojemu i mnie nie oceniaj.

Zawsze lepiej dogadywałam się z chłopami. Oni nie mają problemu, gdy powiesz im coś do słuchu, jeśli taka konieczność następuje, potrafią 5 minut później wódki razem się napić. Oni nie czepiają się bez powodu i nie przejmują się głupotami. Skupiają się na sobie i swoim życiu, a na resztę mają równo….obojętnie. I tak sobie myślę, że zamiast się tych chłopów wiecznie czepiać, warto czasami wziąć z nich przykład i skupić się na sobie, swoich czterech literach i swoich dzieciach. Wyobrażasz sobie, jak świat stałby się piękniejszy ?

Tak może być, to wszystko jest do zrobienia. Zacznijmy od siebie. Nie komentujmy i nie dajmy komentować innym naszych sposób na macierzyństwo. Nie oceniajmy i nie traktujmy innych z góry. Niech każda ma możliwość robić po swojemu. Pewnie, że możesz mówić o swoich sposobach, jest wiele kobiet, które potrzebują rad. Jest jednak różnica w przekazie, że Ty nie dajesz swojemu dziecku coli a w krytyce matki, która poi tym swoją pociechę. Przecież to Jej dziecko i Jej sprawa. Czyż nie ?

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *


2 − jeden =

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>