Matka, Żona i Kochanka

– Jak to śpi z Wami ??? – oburzona spytałam koleżankę.

– No normalnie – odpowiedziała. Chce to śpi, zresztą ja też chcę, lubię się do Niej przytulać.

– No dobra – mówię. Ona lubi. Ty lubisz, a On?

– Nie wiem, chyba też, jakoś specjalnie nie narzeka.

– A co z seksem? – brnę dalej. Moja ciekawość sięga zenitu. Trwam już w poważnym związku. Jeszcze bez obrączki i dziecka, ale już z planami na przyszłość. Jestem ciekawa, czy naprawdę, wraz z nadejściem potomka, kończą się takie przyjemności jak seks???? – Uprawiacie w ogóle? Czy już zapomnieliście? Przeszliście w stan uśpienia i czekacie, aż mała już mała nie będzie i dom rodzinny opuści????

– Nie, spokojnie, uprawiamy – odpowiada.

– Gdzie, kiedy, jak???? Z dzieckiem obok???? – Moja wyobraźnia siada, jest zdecydowanie za słaba na taki obraz. Chociaż ja nawet nie próbuję sobie tego wyobrazić, tak zdecydownie nie chcę tego widzieć.

– Na kanapie, czekamy jak uśnie i wtedy, chociaż w sumie rzadko.

– Ok, rozumiem, że jak uśnie, i nawet że na kanapie też rozumiem, tak w ramach urozmaicenia. Raz sypialnia, raz kanapa, raz pralka. You know what I mean 😉 No ale tylko kanapa i to rzadko, to ja współczuję.

– Zobaczymy jak sama będziesz miała dziecko. Na początku będziesz brała do siebie na karmienie, bo to wygodnie. A potem tak zostanie, bo to fajnie się do dziecka przytulać, bo to się boisz, że na przykład z łóżka spadnie, że się poduszką udusi albo przez okno wyjdzie. Takie życie.

– NIE MA SZANS – już zaczynam się unosić. – Chociażbym miała oczy na zapałki otwierać, o ściany się obijać i o meble potykać, to dziecka do łóżka nie wezmę. Sypialnia to miejsce małżeńskie, tam ewentualnie mogę dziecko spłodzić. Nie będę przyzwyczajać od małego, to spać z nami nie będzie. Od święta ewentualnie lub gdy chore będzie. W inny przypadku, sorry.

– Nie wiesz co mówisz. Pożyjemy, zobaczymy.

– Zobaczymy, odpowiadam.

Kilka miesięcy po tej rozmowie zachodzę w ciążę. Jak chyba każda matka siedzę i wyobrażam sobie moje dziecko. To jak będzie wyglądać, jak będzie się zachowywać. Snuje dokładnie nasze plany na przyszłość. Układam w głowie obraz naszej rodziny. Takiej mojej, wymarzonej. Gdzie jestem matką, żoną i kochanką. Przypominam sobie tę rozmowę sprzed kilku miesięcy. Mimo wielkiej radości, jaką daje mi myśl, że będę matką. Mimo ogromnej chęci do przytulenia już mojej córeczki, wiem, że w tej kwestii zdania nie zmienię. Musimy zachować równowagę. Wtedy tak naprawdę będziemy szczęśliwi.

Przestawiamy meble w sypialni. tak by zmieściło się w niej łóżeczko Sue i żeby jeszcze było miejsca na przejście. Każdy nam mówi, że przez pierwsze miesiące dobrze jest mieć dziecko obok. Nawet się sprawdza. Słychać dokładnie każdy ruch, każde, nawet najcichsze jęknięcie. Jak każda matka wstaję w nocy z milion razy. A to sprawdzić czy przykryta, czy kupki nie zrobiła, czy oddycha ( najgorsza głupota to artykuły o śmierci łóżeczkowej czytać ) no i na karmienie. Wszystko się zgadza. Oczy mam na zapałki, w ściany wchodzę i o meble się potykam. Nawet nie wiem, jak się nazywam. Pamiętam za to jedno. Tę rozmowę sprzed lat kilku. Pamiętam i na błędach cudzych się uczę. Wyjmuję Sue z łóżeczka i do drugiego pokoju przechodzę. Tam Ją karmię. A kysz, jak najdalej od łóżka małżeńskiego.

Pół roku później.

On chwyta łóżeczko z jednej strony, ja z drugiej. Sprawnie przenosimy je z sypialni do pokoju Sue. Tak, 6 miesięcy w zupełności wystarczy. Pora dorosnąć, córeczko. No dobra, troszkę mnie poniosło, to nie ten etap, ale w sumie przeżycie dla mnie nie mniejsze. Wieczorem czule całujemy Ją na dobranoc. Gasimy światło, włączamy elektryczną nianię i wychodzimy do siebie. Wiem, że damy radę. Gdy położymy się do łóżka tylko utwierdzam się w przekonaniu, że gra jest warta świeczki  😉 . O dziwo wszyscy śpimy spokojnie.

I w takim stanie mijają nam kolejne lata. Sue u siebie w łóżku, my u siebie. Wszystko dokładnie tak jak być powinno. Chociaż wiecie jak jest, zasady są po to by je łamać. My odstępujemy od nich gdy malutka jest chora, gdy dopadnie Ją zatrucie czy gorączka wtedy zawsze śpi z nami, bo ja muszę mieć Ją przy sobie i słyszeć każde Jej jęknięcie. Łamię się też, gdy Sue stęskniona za tatą czeka na Jego powrót niecierpliwie. Wtedy szczęśliwa ładuje się do nas. Widzę Jej minę i rozumiem doskonale, nie mam sumienia odmówić.  No i czasem przy weekendzie,jak już długo z nami nie spała, jest szansa, że się złamiemy, takie małe święto. Te dni są na szczęście rzadkością, do wyliczenia spokojnie na palcach. Bo normalnie sypialnia jest nasza.

Wraz z pojawieniem się dziecka w naszym życiu zmienia się praktycznie wszystko. Każdą naszą sekundę życia podporządkowujemy potomkowi. Wyjście do sklepu, na spacer, do kina, do znajomych, do pracy, na siłownię, do toalety. To wszystko pod dziecko. Inaczej się nie da. Jak dzieciakowi nie pasuje, to sorry, kupy w spokoju nie zrobisz. A w tym wszystkim zapominamy o sobie i o nim. Zafiksowane na dzieciaka nie dostrzegamy nic. Ten facet, za którym kiedyś tak wzdychałaś, na widok którego serce waliło jak oszalałe, staje Ci się obojętny. Łączą cię z nim tylko rachunki i zakupy, no i ten przelotny, sporadyczny seks na kanapie. Pustka, przeplatana rozmowami bez znaczenia. Tyle zostaje z wielkiej miłości. Bo miłość umiera, staje się mglistym wspomnieniem, jeśli nie jest pielęgnowana.

Rodzina to nie tylko dziecko, kredyt, rachunki, dom i rozmowy o kupkach. W rodzinie jest małżeństwo, albo para bez papierka, to nie jest ważne. Ważne, że od tej pary, od ciebie i jego wszystko się zaczęło. Pielęgnujcie te początki, dbajcie o nie, podlewajcie żeby nie zwiędły. Seks jest piękny, seks jest potrzebny seks zbliża tak samo jak wspólne spanie, przytulanie się, zaplatanie nóg przez sen. Pełna symbioza. W nocy przestań być matką. W nocy bądź kochanką. Dla siebie, dla niego i nawet dla dziecka. Szczęśliwa ty, szczęśliwy on to piękny i bezpieczny filar. Na takim każda rodzina się utrzyma.

 

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


9 + = jedenaście