Miłość Idzie W Parze Ze Strachem

Strach przyszedł pierwszy. Pojawił się przed miłością. A może to strach właśnie był oznaką miłości? Bo przecież gdybym nie kochała, gdyby mi nie zależało, to pewnie bym się nie bała. A bałam się okropnie. Dopóki lekarz nie położył mi Jej na piersi, dopóki nie powiedział: ” Gratulacje, córka jest zdrowa, dostała 10 punktów ” to bałam się jak cholera. 


Powrót ze szpitala do domu był dziwny. Żadne opowieści znajomych, którzy wcześniej zostali rodzicami, żadne ” mądre ” książki, specjalistyczne czasopisma i nawet fora internetowe nie przygotowały nas na powitanie w domu nowego członka rodziny. Pamiętam, że czułam się strasznie dziwnie, zupełnie nie wiedziałam jak odnaleźć się w nowej sytuacji. Czy mam położyć dziecko spać, nakarmić, przewinąć czy może napić się herbaty lub wstawić pranie???? Na pewno wyjęłam Zuzię z nosidełka i położyłam do łóżeczka.
A później?
 
Później było zupełnie inaczej niż reklamach pampersów, kinderków i proszków do prania. Nie przewijałam dziecka z bananem na ustach. Nie wstawiałam prania, ciesząc się jak wariatka z nowego proszku ( który wcale tak dobrze nie radził sobie z plamami ). Nie stawałam do prasowania w pełnym makijażu i idealnie białej koszuli. I chyba wtedy, w tych pierwszych miesiącach macierzyństwa, dotarło do mnie , jak bardzo telewizja kłamie.
 
Bo macierzyństwo to robota na pełny etat, w której o urlop strasznie trudno i do której iść musimy, nawet jak tak bardzo nam się nie chce. Oj, a jak często mi się nie chciało, wiem tylko ja. Wyjścia jednak nie ma, szef jest bardzo wymagający. Rzadko toleruje spóźnienia, głośno wyraża swoje zdanie i nawet podanie na piśmie z trzema zdjęciami nie jest w stanie Go udobruchać. Z czasem jednak idzie się przyzwyczaić, na każdego znajdzie się sposób, nawet na bossa tyrana. Po kilku miesiącach umiemy już organizować swój czas pracy na tyle, że jesteśmy w stanie nawet wygospodarować chwilkę tylko dla siebie. I nawet gdy ta chwilka jest bardzo krótka, to daje nam wielkiego kopa do dalszej harówki. Bo my, matki, musimy pamiętać o tym, że macierzyństwo nie jest końcem naszego własnego JA. Musimy myśleć też o sobie, o naszych marzeniach, pasjach, naszych potrzebach. Nie bez powodu mówi się, że szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko. Nasze frustracje i nasze szczęście, często nieświadomie, przenosimy na nasze pociechy i tylko od nas samych zależy czy chcemy wychować nerwusa czy zadowolonego i pewnego siebie człowieka.
 
Właśnie minęło sześć lat mojego mamowania, Przez ten okres odniosłam wiele sukcesów i tyle samo porażek. Mam swoje określone zasady dotyczące wychowania mojego dziecka, których trzymam się kurczowo, jak rzep psiego ogona. Bo skoro zdecydowałam się na dziecko, to ponoszę za Nią pełną odpowiedzialność. To ja Jej mam pokazać świat, ze wszystkimi jego wadami i zaletami. To ja mam Jej pokazać, jak bardzo ważna w życiu jest rodzina i te relacje, które teraz zbudujemy między sobą. To ja mam Jej pokazać, że pasja w życiu jest ważniejsza od telewizora czy komputera. 
 
Nie znaczy to jednak, że jestem matką idealną. Nigdy się za taką nie uważałam i nigdy nie będę tak o sobie myśleć. Sprawa jest prosta, matek idealnych nie ma. Każda z nas popełnia błędy, grunt to wyciągać z nich wnioski i więcej ich nie powielać. Ja błędów swoich w stanie zliczyć nie jestem. 
 
Każdy okres dzieciństwa  przeminie bezpowrotnie. Skończy się całowanie po pupci i tulenie do snu. Pewnego dnia, prędzej czy później, dziecko spakuje swoje manatki i wyprowadzi się w dorosłość. I myślę, że wtedy w pełni zrozumiemy nasze mamuśki, które wydzwaniają do nas co chwila, które jak głupie cieszą się z naszych sukcesów i które płaczą, gdy dzieje się nam nawet najmniejsza krzywda. 
 
Bo strach i miłość rodzicielska nigdy nie przeminą !!! 
 
PLAKAT – Babafu Typography
SUKIENKA – Aleksandra Król
BRANSOLETKI ( czarna i biała ) – La Mia Collection
BRANSOLETKA niebieska – Kelly Kulla
TORT – Torcikowo

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


× osiem = 24