Nie Lubię Dzieci

Nie lubię dzieci. Tak zacznę, szczerze i prosto z mostu, nie że przez Chiny i bez zbędnego owijania w bawełnę. Powiem szczerze, prawie jak na spowiedzi i jeszcze raz powtórzę, nie lubię dzieci. Takich rozdartych, rozkapryszonych, wiecznie jęczących, głupio mądrych, co to paluszki swoje wszędzie bez pytania wtyka, co wszystko musi w sklepie wymacać, połowę rzeczy zrzucić, a na koniec położyć się przy półce z czekoladkami i drzeć się wniebogłosy, że batonika chce i koniec, matki odmowy nie przyjmuje.
Lubię dzieci uśmiechnięte, szczere, wesołe, z którymi możesz się godzinami wygłupić i godzinami rozmawiać. Dzieci, które kłaniają się sąsiadom i znajomym, i które wiedzą, gdzie mogą sobie folgować, a gdzie muszą się powstrzymać. Dzieci roztropne i lekko cwane, ale doskonale znające swoje granice. Tak, lubię dzieci dobrze wychowane.
Dzieciństwo ogólnie jest fajne. Takie wesołe i beztroskie. Fakt, autentyczny i niezaprzeczalny, że dzieciom więcej można i więcej wypada. Może sobie na ten przykład bąka „niechcący” puścić i wstydu wielkiego nie będzie. Całkiem jakby normalne i wcale nie gorszące. W wieku kilku lat brzdąc jeszcze nie do końca umie pewne rzeczy powstrzymać. Zwróć więc delikatnie uwagę, nie ośmieszaj i po sprawie. Wiesz, pomęczysz się chwilę, dzieciak przeprosi, zapomnisz wraz z odejściem przykrego zapachu. Inaczej rzecz by się miała z dorosłym. Już tak głupio raczej w tłumie. Zgorszysz się albo wyśmiejesz i jeszcze obgadasz przy pierwszej lepszej okazji. No i długo pamiętać jeszcze będziesz. Taka pokrótce różnica między tym co wolno dzieciom, a czego tobie już nie przystoi.
Inaczej ma się rzecz, na ten przykład również, z restauracjami. Ogólnie nie mam nic przeciwko dzieciom w lokalach gastronomicznych, ogólnie nie mam nic przeciwko dzieciom….. no ale wróćmy do tych restauracji. Córka z nami zawsze, od małego, wszędzie. Jestem za tym, aby dziecko od początku uczyło się żyć wśród ludzi. Uważam, że lepiej poznaje świat i życie, gdy uczestniczy w życiu ogólnym, nie ma co więc im zamykać drzwi przed nosem. Gdy jednak już wybierasz się z pociechą do ogólnodostępnego lokalu, to weź żesz pod uwagę gości innych i obsługę i ucz jak należy się w takim miejscu zachować. Nikt nie ma ochoty słuchać krzyków i lamentów, nikt nie ma ochoty, aby cudzy dzieciak w talerz mu zaglądał, a kelner ma pełne prawo w spokoju gorącą herbatę przenieść, i nie rozglądać się, czy mu jakiś malec czasem pod nogi nie wleci. Posadź dziecko, daj mu kredki, książeczek czy tam tablet, co wolisz, ale nie pozwalaj biegać między stolikami czy krzyczeć.
Wiem, że dla ciebie twoje dziecko jest najlepsze, najwspanialsze, najmądrzejsze. Tak jak dla mnie, najcudowniejsza jest moja córka. Rzecz normalna. Grunt to zdawać sobie sprawę, że reszta świata zachwytu twojego podzielać nie musi, a po drugie warto czasem stanąć z boku i na zimo na wszystko spojrzeć. Wiesz, dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje i bardziej przebiegłe niż sądzimy.
Dzieciństwo to czas nauki, poznawania siebie, ludzi, świata. To ty, drogi rodzicu, jesteś wskazówką swojego dziecka. To ty pokazujesz mu świat i to jak poruszać się po mapie życia, jak funkcjonować. Gdzie są zakazy, nakazy, a gdzie można szaleć do woli. Dzieciństwo zobowiązuje do zabawy, nudy, beztroski, ale już nie daje immunitetu na „wszystko mi wolno, bo przecież jestem tylko dzieckiem”. Bo nawet na placu zabaw znajduje się regulamin, czyż nie ???

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


− jeden = 6