Nie Podcinaj Mi Skrzydeł Mamo, Ja Chcę Latać !!!!!!

 

Stoimy z Elą pod szkołą. Bo my tak lubimy, zaprowadzić nasze dzieci na lekcje i jeszcze godzinę stać, plotkować, pleść głupoty. Minęło już pół godziny, już jest ten czas kiedy zaczynamy mówić ” dobra, idę ” i kiedy dalej stoimy, bo jednak coś jeszcze mamy do powiedzenia. Nasze dzieci napisały już pewnie pięć sprawdzianów, przeczytały czytankę i zaczynają dzielenie, kiedy pod szkołę podjeżdża z mamą ich kolega z klasy. Spóźniony, jak zwykle. Historia powtarza się codziennie, pół godziny to i tak dobry czas. Mamusia się wystroiła, założyła długą kieckę, która pięknie ciągnie się po ziemi. No i synkowi się na tę kieckę nadepnęło, całkiem niechcący. Nic wielkiego, prawda ? Życie toczy się dalej. My stoimy, samochody jeżdżą, dzieci się uczą. Mama powinna zwyczajnie to olać lub poprosić syna by uważał. Ale nie, bo po co ? Lepiej krzyknąć: ” Ale Ty czasami jesteś nienormalny „. Chłopiec robimy smutną minę, spuszcza głowę. Jego pewność siebie spada tam, gdzie kończy się zasrana kiecka jego mamusi.

 

10269537_234409566752882_3246755502214459313_n

Właśnie tak wyrasta sfrustrowany, niepewny siebie, przygnębiony człowiek. Inny być nie może. Jaki ma być, skoro nawet w najbardziej błahych momentach swojego życia słyszy, jakim jest nieudacznikiem. Ta historia z kiecką powinna być dawno zapomniana, nie powinna mieć żadnego wpływu na Jego życie. Myślę jednak, że będzie inaczej. I nie chodzi centralnie o tę sytuację, ale o każdą inną, w której dziecko słyszy takie słowa. Chłopiec ma dzień zepsuty. Swój żal i gniew wyrzuci poprzez bunt, tak jak robi to prawie codzienne w klasie. Nie napisze klasówki. Powie nauczycielce, że nie umie. Jest o tym przekonany. Przecież rodzona matka tak mówi, a wiadomo, dla dziecka matka ma zawsze rację.

Uwielbiam pewnych siebie ludzi. Takich, którzy znają swoją wartość, którzy wierzą w siebie, którzy nie boją się realizować swoich marzeń, którzy kochają życie. Ale ludzie tacy się nie rodzą, tacy się wychowują, a raczej takich wychowują rodzice. Wszystko co mówimy do naszych dzieci ma wpływ. Wyzywanie go od głupich, nienormalnych, brudasów, wieczne krytykowanie sprawi tylko, że właśnie taki będzie. Nie będzie dobrym uczniem, nie odniesie żadnych sukcesów i nie dlatego, że jest głupi, ale dlatego, że tak myśli, w takim przekonaniu został wychowany. A potem ta Jego mamusia znowu Go krytykuje, bo przecież w szkole Mu nie idzie tak, jak by sobie tego życzyła. I wyrasta zbuntowany chłopiec, przekonany o swojej  niższości człowiek. Zaczyna spostrzegać jaka jest naprawdę Jego mama. Już wie, że te zabawki, które nagminnie Mu kupowała nie były oznaką miłości. Szacunek do Niej znika. A Ona się dziwi. Naprawdę.

Byli tacy, co mi mówili, żebym za często nie chwaliła. Pytałam: „dlaczego?”. W odpowiedzi słyszałam, że będzie zarozumiała, będzie się wywyższała, nie będzie szanowała ludzi. Spokojnie. Znam równowagę, wiem kiedy chwalić a kiedy zwrócić uwagę. Chwalę często, kiedy tylko mogę. „Dasz radę”, „Jesteś mądrą dziewczynką”, „Uda Ci się”, „Ślicznie wyglądasz”, „Jestem z Ciebie dumna”, „Super”. Codziennie, każdego dnia, od poniedziałku do poniedziałku chwalę, bo się Jej należy, bo na to zasłużyła, bo naprawdę tak myślę i uważam, i pragnę by Ona myślała o sobie tak samo. Pragnę, by moja córka znała swoją wartość.

O tym, że moja córka przejechała 20 km na rowerze wie chyba każdy. Chwaliłam Ją na każdym kroku, do każdej napotkanej osoby. Wiem, że dla Niej było to ważne. Kiedy wjeżdżała pod górkę na kołach 20, w rowerze bez przerzutek, pedałując z całych sił tymi chudymi nóżkami, ja jechałam za Nią, krzycząc: ” Super, jeszcze trochę, dasz radę!!!!! „. Jej mina kiedy pokonała przeszkodę, bezcenna. Dla Ciebie to opowieść bez znaczenia. Dla mojego dziecka to kolejny krok. Następne wydarzenie, w którym przekonuję Ją, że w Nią wierzę. Niby nic, a naprawdę znaczy wiele.

Zdarza się jednak i tak, kiedy muszę zwrócić Sue uwagę. Pokazać Jej, że popełniła błąd, że coś źle zrobiła, że powinna postąpić inaczej. Zwracam uwagę, nie mam z tym problemu. Jednak nawet w największej złości czy bezsilności, kiedy wydaje mi się, że do mojego dziecka nic nie dociera, trzymam się jednej mojej zasady. NIE PONIŻAM !!!!!!

Twoje dziecko jest głupie? Pamiętaj. Niedaleko pada jabłko od jabłoni!!!!

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


+ 3 = sześć