Nie Taki Diabeł Straszny Jak Go Malują

„Trudne pytania,” to trauma większości rodziców. Ludzie  zupełnie nie wiedzą jak temat ugryźć i wymyślają bociany, kapusty i inne niestworzone historie. A sprawa wcale nie jest trudna. Wystarczy powiedzieć prawdę, tylko ubrać ją w słowa adekwatne do wieku. Tylko tyle i aż tyle….

Pamiętam pierwsze pytanie i drążenie tematu. Sue zobaczyła dwie całujące się kobiety. Z dziecięcą naturalnością i ciekawością zapytała: „Mamusiu, a dlaczego te panie tak się całują? „.

Nie ukrywam, zaskoczyła mnie. No ale ba, takie pytania przeważnie padają z zaskoczenia. Dzieciakowi nic nie przeszkodzi. Gdy minął pierwszy szok odpowiedziałam: ” Bo te panie są lesbijkami”

„A co to lesbijka? ”

” Kochanie, to taka pani, która woli całować i przytulać się z drugą kobietą, a nie z mężczyzną”

” Aha, i te panie mieszkają razem tak jak ty i tatuś??”

” No jak chcą to mieszkają”

„Aha”…… uuuu patrzę się na Nią z zaciekawieniem, widzę, że przetwarza. Minęło minut kilka

„Mamusiu, to te panie nie mogą mieć dziecka??”

„No nie mogą”

„Aha, to ja wolę kochać chłopaka”

” Jak chcesz Kochanie”

I poszła. Zadowolona i bogatsza o nową wiedzę. Więcej tematu nie drążyła. Dowiedziała się co chciała, zrozumiała tak jak umiała i tyle. Nic Strasznego.

Minął jakiś czas. Sprzątam w kuchni, a mała znowu, ni z gruszki, ni z pietruszki:

„Mamusiu, a kto to jest transwestyta”???

Bum. Normalnie bez oporów, w biały dzień.

„A dlaczego pytasz ?”

„Bo usłyszałam w szkole i nie wiem”

„Transwestyta to taka osoba, która przebiera się za osobę innej płci. Np. mężczyzna, który przebiera się za kobietę”

„I co on robi?”

„No nic nie robi, po prostu lubi się przebierać”

„I tylko tyle?”

„No tak”

Poszła. Chyba lekko zawiedziona 😉

Innym razem zobaczyła w telewizji parę młodych ludzi, uprawiających seks. No ok, uprawiali coś, co mogą puszczać w tv do 21, ale Ją już zaciekawiło.

„Co oni robią?”

„Uprawiają seks”

„Aaaaa, a oni mogą???? Przecież są dziećmi!!!!!” ( studentami, gwoli ścisłości 😉 )

„No już mogą”

„To ja też będę tak mogła z Albertem, jak będę w ich wieku??? ” ( Albert – wieloletni narzeczony Sue, już zaakceptowany przez ojca, przyp. red.  😉 )

„No w sumie będziesz mogła”

„Ooooo to fajnie”

I poszła. A ja znowu wróciłam do swoich codziennych obowiązków. Nie taki diabeł straszny….

A dziś role się odwróciły. Dziś ciekawość we mnie zasiał Filip Chajzer, który po występie Madoxa, Michała i Mateusza w ddtv, napisał na swoim facebook’u, że nie wie, jak ma teraz synowi wytłumaczyć co to znaczy być mężczyzną. No i posypały się gromy na chłopa. Siedli, że dziw bierze, że się nie udusił, na szczęście ma się dobrze, materiał o bydle kręci. I w sumie fajnie, bo ogóle juniora lubię, nawet jeśli przez chwilę i mnie ten wpis trochę obruszył. Przez chwilę, bo zaraz …. przecież nic złego nie powiedział, oni mają prawo być tacy jak chcą, a Chajzer ma prawo do swoich własnych opinii.  Jak to się mówi, jakoś tak ładnie??? Aha, TOLERANCJA. A później naszła mnie myślówka jak moja Zu ich postrzega, co Jej się podoba, co nie, jak rozumie inność???. Tak wiele razy tłumaczyłam Jej, że ludzie są różni, że mogą Jej się nie podobać, że ma prawo wyrazić swoje zdanie, kulturalnie, ale że nie może nikogo krzywdzić, tylko dlatego, że jest inny. No więc dziś, gdy tylko skończyła pracę domową zawołałam Ją do siebie.

„Chodź Kochanie, porozmawiamy”

„A o czym”

„Widziałaś w ddtv, a później w Project Runway tych trzech chłopaków”

„Tego Mateusz i tych dwóch innych??”

„Dokładnie. Przeszkadza Ci, że chłopak ma długie włosy”

„Nie, no wiesz, takie jak miał Michał, no wiesz, to mi nie przeszkadzają” ( Michał, kolega z klasy Zu, znowu przyp. red. 😉 )

„Ok, a coś Ci się w nich nie podoba?”

„A dlaczego pytasz?”

„Z ciekawości, kochanie”

„No trochę mi się nie podoba, że chłopak się maluje, albo że ma długie, pomalowane paznokcie. Wiesz, jak występuje na scenie, albo robią mu zdjęcia to ok, ale tak na dzień to wiesz mi się za bardzo nie podoba, dziwne to dla mnie. Wiesz, on mi nie robi krzywdy, że taki jest, jak jemu się podoba to niech sobie chodzi, ale wiesz mi przecież nie wszystko musi się podobać, no i wiesz, oni mi się nie podobają tacy. ”

„No dobrze, ale dla Ciebie to jest chłopak”

„No chłopak, bo wiesz, taki się urodził, ale trochę dziwny”

„Ok rybko,fajnie, tyle chciałam wiedzieć. Pamiętaj tylko, że nie wszystko musi Ci się podobać i możesz o tym mówić, ale nie obrażaj innych ludzi i nie śmiej się z nich, tylko dlatego, że są inni, bo im może nie być łatwo i sprawisz im przykrość, a to nie jest miłe”

„Tak, wiem mamusiu, to już mogę się iść bawić, czy coś chcesz jeszcze wiedzieć?”

„Nie, idź”

Nie powiem, poczułam się fajnie, że to co Jej tłumaczyłam, to czego przed Nią nie ukrywałam, że te wszystkie „niezręczne” pytania na które odpowiadałam, zawsze szczerze, że to wszystko w Niej zostało. Bo ja nawet lubię te „trudne rozmowy”. Dziecko rośnie, robi się coraz mądrzejsze, ciekawsze świata i ludzi. Łapie nowe słówka, buduje w miarę logiczne zdania. Chce rozmawiać jak dorosły, wciąż ze swoim dziecięcym urokiem. Słodko. Takie szczere rozmowy nas umacniają, bo prawda ma to do siebie, że zbliża, pozwala czuć się bezpiecznie. Na dzień dobry dostajesz nić zaufania w pakiecie. Normalny element relacji matka-dziecko. I Tobie się wydaje, że ta nić nigdy się nie zerwie. A ja Ci powiem, że pęknie szybciutko, jeśli nie będziesz jej doglądać, dbać o nią i jej umacniać. Pamiętaj, że zawiązana na nowo, już nie jest tak mocna. I zanim następnym razem zawstydzona odwrócisz głowę, burkniesz coś pod nosem, wymyślisz kolejną bajkę na miarę Disneya lub wygonisz dziecko do swojego pokoju, to zastanów się. Pamiętaj, że Twoje dziecko dorasta i chce poznawać świat. I naprawdę lepiej będzie, jeśli to Ty przekażesz mu prawdę. Przecież wiesz, że nie taki diabeł straszny, jak go malują 😉

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


trzy + = 4