Nowoczesna Matka Polka

Twoje dziecko jadło szpinak, bo TY o tym zdecydowałaś

Twoje dziecko nie było ochrzczone, bo TY o tym zdecydowałaś.

Twoje dziecko chodziło do tego przedszkola, bo TY o tym zdecydowałaś

Twoje dziecko uczyło się angielskiego, bo Ty o tym zdecydowałaś.

Twoje dziecko chodzi do kościoła, bo TY o tym decydujesz.

Twoje dziecko nie je chipsów, bo TY o tym decydujesz.

Twoje dziecko nie gra na play station w ciągu tygodnia, bo TY o tym decydujesz.

Twoje dziecko pójdzie/nie pójdzie do komunii, bo Ty o tym decydujesz.

Mamy władzę absolutną, co prawda do czasu, ale nim zacznie się bunt i ciągłe NIE, to TY podejmujesz wszelkie decyzje za swoje dziecko. I proszę Cię, nawet nie udawaj, że jest inaczej, bo szlag mnie trafia jak słyszę lub czytam : ” Ja tego nie zrobię mojemu dziecku, niech samo podejmie decyzje czy chce to czy tamto, ja nie wiem jak tak można postąpić, tylko wyrodne matki tak robią” ……bla bla bla. O jakie to głupie!!!!

Od początku jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko, ponosisz konsekwencje swoich wyborów, tłumaczysz się, ewentualnie przepraszasz, albo chodzisz z nosem w chmurach, dumna, że jesteś taka mądra i tak dobrze dziecię prowadzisz. Jakiegokolwiek nie podejmiesz wyboru, dopóki nie krzywdzisz tym wyborem malucha, to Twoje dziecko i Twoja sprawa. Rób jak uważasz, każdy układa potomka pod siebie, tak jak mu pasuje, jak sobie wymarzył. Naprawdę nic mi do tego, czy Twoje dziecko pójdzie czy nie pójdzie do komunii, to Twoje widzimisię, Twój wybór, tak Ci pasuje, tak rób, ale daj sobie spokój i przestań wygłaszać głębokie dyrdymały na poziomie Paulo Coelho, że Twoje dziecko samo zdecyduje, że chce lub nie chce, że Ty niby taka matka nowoczesna i wyrozumiała i dajesz dzieciakowi wybór.  To tak samo prawdziwe, jak to, że jutro spadnie śnieg. Pamiętaj to TWOJA decyzja i miej trochę odwagi w sobie i się do tego przyznaj. I nie chodzi o samą komunię, sposób odżywiania czy zajęcia dodatkowe, chodzi o to, że do pewnego momentu, to my decydujemy za nasze dzieci, taka jest PRAWDA!!!!!

Jak zdążyłam zauważyć, tyczy się to tylko i wyłącznie tych spraw, na których naprawdę nam zależy lub do których mamy stanowcze podejście. Wtedy idziemy w zaparte i żadne inne prawdy tego świata nie są w stanie nas przekonać do zmiany decyzji. Nie i koniec. Jeśli wybrałaś życie bez wiary lub praktykujesz buddyzm to rzeczą naturalną jest, że Twoje dziecko ma tak samo. I nie pytasz się kilkulatka czy ono chce wierzyć w Boga czy nie, bo ono na takie sprawy jest zdecydowanie za małe. Śmiem nawet twierdzić, że większość dzieci osób niewierzących chciałoby pójść do komunii, i nie dla samego sakramentu ( pokaż mi dziecko, które w wieku 9 lat tak naprawdę wie o co chodzi, a Cię ozłocę ), ale dla przyjęcia, prezentów czy długich, białych sukienek. I nie ma w tym absolutnie nic złego, to tylko dzieci, to ich świat. No ale dziecko do komunii nie pójdzie, bo rodzice nie wierzą, albo wybrali inną wiarę. I proszę Cię bardzo. Dla mnie możesz wierzyć w latające makarony, nie mam problemu z wiarą, mam znajomych mocno wierzących, ateistów i ludzi innych wyznań, ale proszę Cię, nie zwalaj swoich decyzji na swoje dziecko, to takie niedorosłe!!!!

Sprawa ma się tak samo, jeśli masz fioła na punkcie zdrowego odżywiania. Nie pójdziesz z dzieckiem do Mc’Donalda, nie zamówisz pizzy na obiad ani nie dasz coli do picia. Po prostu nie. U Ciebie rządzi zielenina, pieczone rybki, owoce i warzywa. I ok. Wiadomo, zdrowe jest zdrowe i nie podlega dyskusji. Takie masz schizy, tak wychowujesz swoje dziecko i dobra, ale nie wal mi prawdą taką, że Twoje dziecko nie chce jeść czekolady i frytek. Uwierzyć mogę, że czegoś tam nie lubi, ale że w ogóle to ja dziękuję, nie łykam tych bzdur.

Jeśli jednak odżywianie jest Ci obojętne to już nie będziesz tak szła w zaparte. Dasz schabowego i machniesz ręką. W sobotę ewentualnie rzucisz rybę, tak dla równowagi, albo też nie, wsio ryba. W sprawie wiary podobnie. Niby w Boga wierzysz, ale do kościoła nie chodzisz, lub wstąpisz raz na chiński rok, dziecko do komunii puścisz, bo w sumie niby wierząca jesteś a Tobie to tak naprawdę bez różnicy, ot taki kolejny punkt. Tu nie masz parcia, nie będziesz się kłóciła i wypowiadać się też nie mas zamiaru. Masz sprawy ważniejsze na głowie, skupiasz się na innych aspektach macierzyństwa, to one zaprzątają Ci myśli.

Każdy z nas ma jakiegoś fioła. I bez wyjątku czego ten fioł się tyczy Ty się upierasz i w takim przekonaniu dzieciaka chowasz. I dopóki nie krzywdzisz tym nikogo, masz prawo. Jesteś przecież rodzicem, odpowiadasz za swoje dziecko i prowadzisz na początku  według swoich przekonań. Miej jednak twarz i się do tego przyznaj a nie zganiaj na nieświadomego niczego dzieciaka. Nie martw się, czasy, kiedy dziecko zacznie samo za siebie decydować nadejdą szybciej niż nam się wydaje, a wtedy Ty zatęsknisz za czasami, kiedy to Ty mogłaś decydować. Tak, na pewno nadejdą takie czasy, więc ciesz się, póki możesz.

 

 

404jbz Zawadzka Zuzanna-27

 

404jbz Zawadzka Zuzanna-29

 

404jbz Zawadzka Zuzanna-43

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


× cztery = 16