Problemy Współczesnych Mam

Czyli o tym, że chyba nam się w główkach trochę poprzestawiało……

Pamiętacie Supernianię? To ta pani co to po domach w całej Polsce jeździła i dzieciaki ustawiła, rodziców ich zresztą też. Jej karny jeżyk szturmem wszedł do polskich domów. Superniania wiodła prym w Polsce, była guru większości mam, najbardziej znana, najbardziej wiarygodna niania w naszym kraju, gwiazda tvn. Porządziła u nas trochę, ile dokładnie, nie wiem, jakoś zbytnio Jej nie śledziłam. W każdym razie pewnego dnia cicho się zrobiło. Jak niania nagle przyszła, tak i nagle odeszła. Wydawać by się mogło, że na zawsze, ale nie, Superniania jest, działa i to nawet prężnie.

Rzuciła TVN, albo TVN rzucił Ją, nie wiem, nie wnikam, i przeszła do internetów. Tu rządzi na swoim własnym polu, bez niczyich rządzeń, rozkazów i nakazów. Jej profil na facebooku, już pod Jej własnym imieniem i nazwiskiem, obserwuje ponad 80 tys. użytkowników. A superniania, to określenie już chyba na zawsze z Nią zostanie, dzieli się na nim nie tylko swoim złotymi radami na temat wychowania dzieci, ale wrzuca tam też trochę prywaty, artykuły z innych stron i rozwiązuje problemy czytelniczek. I w tym w sumie nie byłoby nic dziwnego. Wiadomo przecież, i chyba najwyższa pora się z tym pogodzić, że internet zawładnął naszym światem. Czytamy w internecie, kupujemy w internecie, oglądamy w internecie, sprawdzamy w internecie i szukamy rozwiązań naszych problemów też w internecie. Pełen luz, tylko w tymi problemami to zaczynamy troszeczkunię przesadzać, zwłaszcza zagorzałe wielbicielki metod wychowawczych pani Doroty, które niedługo kupy bez Jej zgody nie zrobią.

Każdy ma swoje problemy i tak się dzieje najczęściej, że to nasze są największe i najpoważniejsze. Staram się do problemów cudzych podchodzić poważnie, postawić się na miejscu tej drugiej osoby, przeanalizować. Robię tak jednak tylko wtedy, kiedy problem ma chociaż zalążek problemu, a nie jest tragedią szukaną na siłę, głupotą totalną, bo wtedy sił mi brak, ręce opadają. Bo wiesz. To nic, że syn sąsiadki, ćpa, kradnie i do więzienia trafił, skoro nasz pyskuje i śmieci czasem nie chce wyrzucić. Rozumiesz, widzisz różnicę?

A tak wracając do niani naszej sławnej, choć to wcale nie o Nią tu chodzi. To właśnie na Jej profilu ostatnio mi ręce opadły, jak zaczęłam czytać pytania „zdesperowanych” mam do superniani i Jej czytelniczek. Jedna ma problem, bo nie wie czy puścić dzieci z dziadkami do zoo, skoro tam są zwierzęta w klatce. Inna nie wie co ma zrobić, bo córkę koleżanka z przedszkola zaprosiła na urodziny, a brata bliźniaka już nie. Dylemat kolejnej, to co pozostałe mamuśki sądzą o „wakacjach” w trakcie roku szkolnego. Czy taki wypad na kilka dni to już tragedia??. A może wypada już kuratora wezwać i uprzejmie donieść na sąsiadkę/koleżanką.  I tak się zastanawiam, im więcej tych pytań czytam, czy one to tak na serio, czy naprawdę tak trudno podjąć matce decyzję czy chce swoje dziecko do zoo puścić??? Czy nie umiemy już samodzielnie myśleć, tylko do wszystkiego musimy szukać porad i odpowiedzi ???

Może pora najwyższa trochę poluzować, nie szukać problemów na siłę, czerpać radość z macierzyństwa, pooddychać trochę i dać przede wszystkim oddech dziecku.

Kult bycia mamą idealną istnieje nadal, chociaż buntu na pokładzie parentingu też coraz więcej. Nie mam nic przeciwko „mamom idealnym. Ja też wolę pokazywać to co dobre, za dużo w końcu zła na świecie, ale czy nie zaczynamy popadać w skrajność? Czy nie zapędzamy się za daleko? Czy nie szukamy dziury w całym? Czy internet i aplikacje do wszystkiego nie zaczynają nas ogłupiać, czy nie zabijają w nas myślenia, racjonalnego podejścia do życia? Jak myślisz?

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


6 − = jeden