Przepraszam Proszę Pani

Wyobraź sobie, że się spotykamy, dwie zupełnie nieznane sobie dziewczyny wpadają na siebie w piaskownicy lub przy huśtawce, jak tam wolisz. Rzecz dzieje się, powiedzmy, 30 lat temu. Ja mam lat 6, Ty, powiedzmy, 8. Nie znamy się, widzimy się pierwszy raz na oczy, ale w sumie co nam szkodzi. Patrzymy się na siebie niepewnie, za chwilę zaczynamy nieśmiało coś do siebie bełkotać, a po 15 minutach bawimy się w najlepsze, jak dwie kumpele. Walimy sobie oczywiście na Ty. Ja Judyta, Ty Zośka, powiedzmy. Jest możliwość, że zostaniemy przyjaciółkami, jest też możliwość, że już więcej się nie spotkamy, ale co tam nam szkodzi. Jesteśmy przecie w podobnym wieku.

Jest też możliwość, bo możliwości jest wiele, że spotkamy się ponownie za lat 10. Już nie na placu zabaw, ale gdzieś tam na oranżadzie, powiedzmy. Połączyli nas ponownie nasi wspólni znajomi, nie pamiętamy się w ogóle, ale co nam szkodzi, jesteśmy przecież w podobnym wieku. Łapiemy jakiś temat wspólny i za 15 minut gadamy w najlepsze, jak dwie kumpele. Waląc sobie na Ty, oczywiście. Jest fajnie, ale nasze drogi rozchodzą się wraz z ostatnim łykiem oranżady.

Mija kolejne 10 lat, spotykamy się ponownie, znowu całkiem przypadkowo, nie pamiętając się wcale. Jedyne co nas łączy to 10 lat na plusie i to, że wciąż gadamy do się na Ty, nie znając się w ogóle.

A teraz wyobraź sobie, że mija kolejne 10 lat. Znowu spotykamy się przypadkowo, znowu się nie pamiętamy. Gdzieś tam w centrum miasta wpadamy na siebie. Powiedzmy, że czegoś szukasz. Nie wiem, sklepu, restauracji, ulicy, nieważne. W każdym razie podchodzisz do mnie, żeby zapytać się o drogę. I co?? I walisz mi na PANI. : „Przepraszam, czy wie Pani może jak trafić do………. (wstaw sobie co Ci tam pasuje, bo dla mnie to nieważne ). Wiesz co mnie w pierwszej chwili zastanawia, jak tak się na Ciebie szybko spojrzę, że jesteśmy w podobnym wieku, przecie to widać, że nie ma między nami dużej różnicy wieku. Pytam się więc Ciebie grzecznie, w myślach oczywiście. Dlaczego do jasnej cholery mówisz do mnie PANI????

Nie mogę znaleźć w swoim życiu tej magicznej graniczy, gdzie skończyło się Ty a zaczęło Pani. Szukam jej od dłuższego czasu i pustka całkowita. A chciałabym bardzo dokopać się do tamtego etapu, znaleźć klucz tego przejść w dorosłość, rozszyfrować zagadkę, dlaczego raptownie zaczynamy sobie panować. Nie lubię tego, zbytnich formalności na siłę, zgrywania z siebie wielkich dorosłych. Postarzamy się na własne życzenie, zabijamy w sobie młodość, budujemy między sobą niepotrzebny mur. Pomyśl jak byłoby łatwiej i przyjemniej, jak młodziej byśmy się czuli, gdyby to przejście nigdy nie nastało.

Toleruję Panią, gdy różnica wieku jest dość duża, wtedy rozumiem, a i owszem. Toleruję przy nauczycielkach mojej córki i u Pani urzędniczki. Tu jakoś sobie radzę, specjalnie mnie nie razi. Chociaż mam takie plany, że jak już będę troszku starsza, to chciałabym, aby znajomi mojej córki mówili do mnie na Ty, albo ciociu chociaż, ale nie Pani. Chcę się czuć młodo jak najdłużej, a Pani niepotrzebnie postarza.

Pani budzi we mnie jakiś dystans. Z Panią już nie pożartujesz, nie pośmiejesz się, nie wyluzujesz. Z Panią jest na poważnie. Rozmowy o polityce i innych ważnych pierdołach. Pani tego i tamtego nie wypada. Pani musi tak a nie inaczej. Pani jest taka mądra bo ma własny interes albo taaaaaakie odpowiedzialne stanowisko. Pani jest nudna, Pani mi szkoda, Pani nie lubię, wolałabym bez Pani, zdecydowanie.

Często wracamy do lat młodości, wspominając ten okres z miodem w sercu i uśmiechem na ustach. Lata beztroskie, wesołe, pełne zabaw i śmiechu. Rozleniwiamy się za każdym razem, gdy nasze myśli zabłądzą w tamten okres. Było nam tak dobrze. Oddalibyśmy wiele, żeby wrócić choć na chwilę, znowu poczuć się dzieckiem, któremu wiele wypada i które wiele może. Chcielibyśmy zrzucić z siebie całą odpowiedzialność i dorosłość, w którą tak uparcie się pchaliśmy. Ale przecież nam nie wypada. My jesteśmy Panie. Z pracą, kredytem do grobu i wielkimi problemami. I z wielkim, przerośniętym ego.

A ja proponuję zrzucić siebie to całe paniowanie. Wywalić w kąt „bo mi nie wypada, bo co powiedzą sąsiedzi, bo wstyd” A wstyd to kraść, chociaż i tak nie zawsze. Śmiać się, wygłupiać, bawić to nie wstyd. Czasem zachować się jak dziecko, też nie wstyd. I nie wstyd cieszyć się życiem i czerpać z niego jak najwięcej. Wyluzuj więc trochę, nie postarzaj się na siłę. Nabierz dystansu do siebie, otoczenia i świata i zachowaj trochę dziecka w sobie. Śmiej się i wygłupiaj, bo warto 🙂

You May Also Like

2 Comments

  1. 1

    To chyba jeden z milszych aspektów życia w UK, że tutaj tego nie ma. Fajnie by było w Polsce oszczędzić sobie – jak piszesz – tych Pań i Panów. I myślę, że wiele osób by to zrobiło, gdyby nie prawdopodobieństwo trafienia na tego 1 na 50, który wymaga… szczególnego szacunku 🙂

    A co gorsze? Widzę na Facebooku coraz częściej Panią i Pana. Raz nawet zostałam adresatką przemile sformułowanej prośby w stylu: ,,Dla ciebie k@#$!@$ to ja jestem PANI, nie przypominam sobie, żebyśmy przechodziły na Ty” – od tak, zupełnie bez powodu 🙂

    Pozdrawiam!

    • 2

      To właśnie mi się podoba, że w innych państwach nie ma paniowania i nawet do starszych osób mówi się po imieniu. Chciałabym to przenieść tu. Może kiedyś do tego dojdziemy. Moja przyjaciółka mówi do teściów po imieniu, super sprawa. Tak, a tekst o którym piszesz mnie rozwala na łopatki. Panie i Panowie się znaleźli 😉
      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


jeden × = 6