Energylandia

Rok szkolny dopiero się zaczął, a my już wyruszyliśmy na wagary. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Mała przygoda na zakończenie wakacji. Ostatnie naładowanie baterii.
Na wagary zabieramy przyjaciół. Spotykamy się o świcie bo przed nami lekko ponad 300 km. Kierunek Energylandia i Kraków. Weekend zapowiadają gorący, to chyba ostatnie takie ciepłe dni. Trafiliśmy idealnie, w lato nie było takiej pogody. Fajni ludzie, fajna pogoda, fajne miejsce, lepiej być nie może. Ruszamy.
Docieramy ok 11. W parku rozrywki już tłumy. Nie dziwi nas to, to nasza druga tu wizyta i wiemy, że warto wrócić, tym bardziej, że Sue urosła i doszły nowe atrakcje. Od wejścia szaleństwo. Dzieciakom oczy latają, Sue wciąż przeżywa poprzednią wizytę, porównuje, wie, gdzie chce znowu jechać. Dorośli nie lepiej, za naszych czasów nie było takich atrakcji, nie dziwne więc, że też chcemy skorzystać. Ja mniej. Skusiłam się na dwie delikatne atrakcje, a i tak choroba lokomocyjna dała o sobie znać. Zostało mi stanie na dole i pilnowanie rzeczy, ale i tak bawiłam się super. Ich zadowolenie jest dla mnie mega pozytywnym kopem, jesteśmy razem, to najważniejsze.
Córka mnie zaskakuje. Zauważyłam już wcześniej, że zrobiła się mniej wstydliwa, bardziej odważna, ale to co pokazała mi w Energylandii, wyrywa mnie z butów. Kiedyś musieliśmy Ją wszędzie pchać, praktycznie na siłę. Teraz wyrywa się sama, czasem potrzebuje lekkiego bodźca, czasem lekko się boi, ale idzie. Powtarza jak mantrę to, co tyle lat słyszała od nas. Czyli jednak nie było to puste gadanie. Kiedy wchodzi na Formułę mimo stresu, czuję wielką dumę. Mąż mówi, że w połowie krzyczała, że się boi, ale dała radę, pokonała strach. Nie mogę wyjść z podziwu. W nagrodę i na zachętę, by w przyszłości była w stanie też pokonać swoje słabe strony, dostaje od nas nagrodę, wymarzone Monopoly z Energylandii. Zawsze staramy się Ją nagradzać za rzeczy wielkie dla Niej. Taki kop motywacyjny 🙂 .
Z parku wychodzimy na sam koniec, a i tak czujemy lekki niedosyt. Skorzystałoby się pewnie jeszcze z kilku atrakcji, no ale, siła wyższa. Nie ma co żałować. Za kilka lat znowu wrócimy 🙂 . Polecamy, dla dużych i małych, na wagary, i nie tylko 😉
A teraz jedziemy do Krakowa. Tam też jest pięknie 🙂

img_1703 img_1735 img_1750 img_1759 img_1771

Z pogodą nie kłamali.  Było pięknie. Orzeźwienie chwilowe i można działać dalej 

img_1805

Ten Pan nas rozczulił. Miał gdzieś różowy samochodzik i wiek. Cały czas był uśmiechnięty. Widać, że dobrze się bawił. Chcę w Jego wieku też mieć  głęboko wszelkie granice i to takie bardzo znane „już mi nie wypada”. Drogie babcie. Drodzy dziadkowie. Bierzcie przykład. WYPADA !!!!!!

img_1919Poszukiwanie skarbów musieliśmy odwiedzić znowu. Na poprzedniej wizycie, przy wrzucaniu piasku, mąż przemycił 5 zł. Radość córki, bezcenna. W tym roku powtórzyliśmy.
Jej krzyk: ” Mamusiu, znowu znalazłam 5 zł”, miód na me serce 🙂

img_1965 img_1978

Tu gdzieś jest moja mała córeczka !!!!!!! 🙂

img_1980 img_1993 img_2011

Dziękujemy. Było super.  Czekamy na nowe atrakcje i wracamy 🙂img_2030

Energylandia – Tu Obudzisz Swoje Wewnętrzne Dziecko

 

IMG_4443-horz

Zapytaj się mnie, jaki jest mój ulubiony dźwięk.

Zapytaj się mnie, co jest lekiem dla mej duszy.

Zapytaj się, co sprawia, że moje serce mięknie.

Zapytaj się.

A ja Ci odpowiem.

Jej śmiech.

Śmiech szczery, głośny, niewymuszony. Czasami głupkowaty, zawsze beztroski, zaraźliwy.

Śmiech.

Mój ulubiony dźwięk.

Wchodzimy w dorosłość z wielkim przytupem. Nie ma łez, lamentów, długich pożegnań. Czekaliśmy na ten moment tak długo, że bez zbędnego oglądania się przekraczamy próg dzieciństwo/dorosłość. Tam, po drugiej stronie, czeka na nas bajeczne życie. Bez zakazów, nakazów, zbędnych spowiedzi rodzicom. Czujemy wiatr w skrzydłach, wreszcie będziemy żyć po swojemu, dokładnie tak, jak sobie wymarzyliśmy.

Na początku latamy. Łapczywie łykamy daną nam wolność. Nasze pierwsze pieniądze przepijamy, wydajemy na ciuchy, kupujemy co chcemy, przecież możemy, kto nam zabroni??? Gryzie nas jedynie czynsz za wynajmowany pokój, tudzież mieszkanie, no ale gdzieś przecież spać musimy. Z wielkim gulem w gardle ale jakoś to przełykamy. Damy radę nieść taką dorosłość. Jutro znowu impreza, napijemy się, pośmiejemy, zapomnimy, znowu będzie fajnie być dorosłym.

I tak mijają dni i noce. Studia, praca w gastro, najczęściej, i spotkania ze znajomymi, W tej pierwszej fazie dorosłości wciąż się śmiejemy. Bo niby tacy dorośli, a wciąż dzieci. Zostało w nas trochę spontaniczności, szaleństwa i beztroski. Śmiejemy się, ale nie cieszymy. Nie cieszymy się tymi chwilami, nie łapiemy w nasze kadry tych momentów, bo wydaje nam się, że taki stan będzie trwał wiecznie.

Pewnego dnia budzimy się w mieszkaniu na kredyt, ze stosem rachunków, z pudełkami: odpowiedzialność, problemy, praca, ważne sprawy, pranie, prasownie, sprzątanie i inne, równie ważne i poważne. Nie ma tylko jednego pudełka. Śmiech. Bo już nam nie jest do śmiechu. I to nie wina tych wszystkich pudełek i tych spraw tak ważnych, tylko wina nas samych, że tak się daliśmy dorosłości ponieść. A ona wychodzi nam bokiem. Zapętlamy ją sobie wokół szyi, tamując dopływ tlenu, zabierając oddech. I zamiast trochę wyluzować, zamiast troszkę popuścić ten węzeł to my brniemy dalej. To co kiedyś drażniło nas w naszych rodzicach teraz sami serwujemy naszym dzieciom. Panie i panowie świata to my. Ubrane w dorosłość dzieciaki. Bez spontaniczności, zabawy, luzu i śmiechu. Wolimy karmić się jadem, powagą i zawiścią. Zabijamy wciąż jeszcze żyjące w nas dziecko. Bo przecież nam już nie wypada. Jesteśmy dorośli. Mamy to, o czym marzyliśmy.

A ja podziękuję za taką dorosłość. Ja nie chcę garsonek, rozmów o bolących kościach, zgrywania wielkiej pani. Ja nie chcę rozstawać się z moim wewnętrznym dzieckiem. Chcę czuć, że żyję. Chcę się śmiać głośno i czasem głupkowato. Chcę moją dorosłość pogodzić z moim dzieckiem. Pokazać im, że da się żyć w harmonii. Przecież przeciwieństwa się przyciągają, a dorosłość nie musi być sztywna. Bo nie ma nic gorszego niż stara dusza.

I fajnie, że mam obok siebie takich, którzy czują podobnie, którzy lubią się śmiać, bawić i wygłupiać. Takich, którzy niby się starzeją, ale ich dusze są wciąż młode i głodne wrażeń. Bo na początku, gdy weszliśmy do Energylandii, zastanawiałam się czy naprawdę przyjechaliśmy tu dla dzieci, czy były one tylko pretekstem do odwiedzenia tego parku rozrywki. „O chodźcie tu „, ” O to extra”, „O ja tam idę”, „O nie, tam nie wejdę”. Nie to nie dzieci, to ich rodzice puszczone ze smyczy, właziły wszędzie tam, gdzie strach lub jelita pozwalały. Tylko tych dzieci szkoda. Przecież rodzice rozrywkę im obiecały a tu lipa, trzeba chodzić za starymi, bo wiecie jak jest, bawi się ten kto płacił ;). I kiedy wreszcie już rodzice ochłonęli, przyszedł czas na dzieci. Tu szaleństwom nie było końca. Korzystały z każdej atrakcji po kilka, a nawet kilkanaście razy, nawet nie można napisać, że do znudzenia, bo gdyby mogły to pewnie by tam zostały. A to samochodziki, samoloty, kolejki górskie, karuzele, zjeżdżalnie, wodne przejażdżki, szukanie złota, aż dziw, że za nimi nadążaliśmy. Czyste szaleństwo, hulaj dusza, piekła nie ma. Zabawom nie było końca. Z wielkim trudem, po namowach, prośbach i groźbach zaciągnęliśmy ich na jedzenie. I tu nastąpi jeden, jedyny minus tej wyprawy. Jedzenie było okropne, kurczaczki robione na kfc, lekko mówiąc, nie polecam!!!. Na szczęście nic w tym dniu nie było w stanie popsuć nam humorów i zabawa trwała dalej. Po 18, z wielkim żalem, rozgoryczeniem, kiedy to koleżanka dosłownie zablokowała dzieciakom wejście po raz nasty na gąsienice, nadszedł czas wyjazdu. Zanim jeszcze opuściliśmy piękny teren Energylandii, dzieciaki miały zapewnione, że gdy tylko pojawią się nowe atrakcje, na pewno tu wrócimy, bo dorosłym już marzy się kolejna dawka endorfin.

Jeśli Ty też potrzebujesz trochę pozytywnej energii, jeśli chcesz spędzić wspaniały czas z najbliższymi to kieruj się do Energylandii. Tam na pewno obudzisz swoje wewnętrzne dziecko i naładujesz się endorfinami na długi czas. I ja teraz, pisząc to, kiedy już trochę czasu od odwiedzin minęło, mam na same wspomnienia banana na twarzy.

Karm swoją duszę pozytywnie. Lepiej się żyje, kiedy mimo upływu lat, dusza pozostaje wciąż młoda 🙂

IMG_4315

 

IMG_4389

 

IMG_4423-horz

 

IMG_4448

 

IMG_4458

 

IMG_4463

 

IMG_4550-horz

 

IMG_4661

 

IMG_4685

 

IMG_4695

 

IMG_4699

 

IMG_4702-horz

 

IMG_4715-horz

 

IMG_4719

 

IMG_4775

 

IMG_4878

 

IMG_4918-horz

 

IMG_4937

 

IMG_4969

 

IMG_4990

 

IMG_4993

 

IMG_5003-horz

 

IMG_5013

 

IMG_5092

 

IMG_5101

 

IMG_5106

 

BLUZKA – Czesiociuch by Reserved

SPODNIE – Pan Pantaloni

BUTY – Lacoste

BLUZA – Oopswear