Cześć Kraków

To był cudowny weekend. Dokładnie taki, jaki lubię. Skupiony wyłącznie na nas. Leniwym czasie, bez konieczności załatwiania nagłych spraw, bez odkurzacza, ścierki, miotełki do kurzu i innych ważnościach. Była piękna pogoda, cały dzień szaleństwa w Energylandii, zwiedzanie Krakowa i przyjaciele. Nic więcej do szczęścia nie było nam trzeba.

Drugi dzień przeznaczony był na Kraków. Żal nie skorzystać z odwiedzin tego pięknego miejsca, gdy jesteś tak blisko. Mieliśmy więc w planach spacerowanie od rana do nocy. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, nacieszyć się ostatnimi ciepłymi dniami.

Kraków zwiedzaliśmy jak turyści, zahaczaliśmy o miejsca najbardziej znane i najbardziej oblegane. Dawno nas tu nie było, musieliśmy trochę sobie odświeżyć, zresztą, jesteśmy tu tak rzadko, że możemy na Stare Miasto chodzić za każdym razem. Jest piękne, zwłaszcza wieczorem.

Zaczęliśmy nasz spacer od Placu Matejki, następnie przespacerowaliśmy się na Stare Miasto, skąd udaliśmy się na małą przejażdżkę bryczką. Po powrocie krótki spacer, a następnie kierunek Wawel. Pokazaliśmy dzieciakom smoka i długim spacerkiem udaliśmy się na obiad. Chwila odpoczynku, po takim łażeniu naprawdę się należał, i dalej w drogę. Pojechaliśmy odwiedzić koty w kociej kawiarni i znowu na Stare Miasto, po zmroku wygląda naprawdę cudnie, warto to zobaczyć, mimo zmęczenia. Dzień był intensywny, całodzienny spacer i dość upalny dzień dały się we znaki, muszę przyznać, że lekko zmęczeni wracaliśmy do domu, ale tak pozytywnie. Takie zmęczenie jest fajne.

Drugi dzień był trochę spokojniejszy, bo wracaliśmy już do Wawy, ale na pewno też bardziej upalny. Z racji pogody i powrotu, postanowiliśmy zwiedzić tylko Ogród Doświdczeń i zobaczyć, tak szeroko zachwalaną, klubokawiarnię Forum Przestrzenie. Powiem szczerze, oba te miejsca spodobały nam się bardzo i spokojnie można je wpisać na listę miejsc, które warto w Krakowie zobaczyć.

Kraków jest piękny, to nie ulega wątpliwości. I mamy takie postanowienie, że będziemy tam wracać częściej, tym bardziej, że jeszcze mamy tam sporo do zobaczenia.

img_2049 img_2069 img_2179 img_2232 img_2244 img_2245 img_2256 img_2271 img_2276 img_2312 img_2320 img_2349 img_2376 img_2390 img_2409 img_2446 img_2514 img_2551 img_2567 img_2573 img_2579-horz img_2627 img_2631 img_2637 img_2680 img_2859-horz img_2887 img_2981 img_3049 img_3064 img_3086 img_3094 img_3143 img_3180 img_3204 img_3211 img_3216 img_3247 img_3257-tile img_3276 img_3306 img_3312 img_3313 img_3321 img_3327-tile img_3340-tile

img_3388 img_3403 img_3427 img_3463 img_3483 img_3503 img_3530 img_3548 img_3580 img_3594 img_3604 img_3610 img_3612 img_3614 img_3618 img_3632 img_3634 img_3666

Jestem Egoistką

 

IMG_5362

To była druga droga, pełna dziur i innych przeszkód. Potykałam się o nie często, upadałam nieraz, ale zawsze wstawałam. Strzepywałam piach z obtartych kolan, wycierałam mokre od łez policzki, przyklejałam uśmiech numer 5 i szłam dalej. Mimo wielu porażek, niewłaściwych wyborów, zadry w sercu, nie poddawałam się. Rezygnacja to nie jest moje ulubione słowo.

Często słyszałam: „Ustąp, bądź mądrzejsza”, „nie rób tak, to nie wypada”, „bo tak nie wolno”, „daj sobie z tym spokój”, „czy to takie ważne??? „. Tłamsili mnie i przygniatali, z dnia na dzień coraz bardziej, zabijając powoli i boleśnie –  dorośli. Wtedy nie miałam siły powiedzieć NIE. Nie miałam odwagi. A może nawet im wierzyłam, bo ustępowałam lat wiele, stawiając innych przed sobą, ich potrzeby, ich plany i ich marzenia. Oni byli ważniejsi, a ja, podobno, byłam mądrzejsza.

Przeprowadzka do dużego miasta, opuszczenie własnego pokoju, przejście w dorosłość pokazało mi, jak bardzo się Ci dorośli mylili. I nie, to olśnienie, ta prawda oczywista wcale nie pojawiły się wraz z napisem Warszawa Centralna. Ten proces trwał sobie, pomału pokazując mi prawdziwe życie, obdzierając do nagości moich znajomych, przyjaciół prawdziwych i udawanych i świat cały. Byłam główną bohaterka tego przedstawienia. Dałam sobie czas tak bardzo mi potrzebny, poznawałam siebie od nowa, łapałam najmniejsze sygnały i układałam je powoli, tworząc puzzle na miarę Guinnessa.

Te lat naście bycia słoikiem pokazały mi i udowodniły razy wiele, że mam zdolność obserwacji otoczenia, wyłapywania drobnostek, które łączę w całość, wciąż tworząc swoją układankę. Znam moich prawdziwych przyjaciół i doskonale wiem, kto tylko gra rolę mojego przyjaciela. Wiem od dawna jaka jestem, czego pragnę, czego potrzebuję, a co kompletnie mi nie leży. Wiem kiedy mogę ustąpić a kiedy będę walczyć do upadłego. Stałam się egoistką i tak cholernie dobrze mi z tym, że wcale nie mam ochoty udawać, ze jest inaczej. Stałam się egoistką nie przez, ale dzięki innym. Dzięki nim wiem, że bycie egoistką jest fajne, że tak się lepiej żyje, że człowiek jest szczęśliwszy a ewentualne rany nie bolą mocno i goją się szybko. Nauczyłam się egoizmu późno, ale w miarę wcześnie by cieszyć się życiem i wiem, że stanę na głowie by przekazać go Sue.

Mój egoizm to nie chytrość i nie znieczulica. Proszę tego nie mylić i nie wkładać w te same tabele. Do tego mi daleko. Pomagam często, zawsze kiedy się da. Zawsze z Sue by widziała i się uczyła. Rozmawiam, tłumaczę, nic nie ukrywam. Unicef, Szlachetna Paczka, Kup Misia, mecz Tvn to tylko nasza mała kropla. Pomagać muszę tak jak Chodakowska musi ćwiczyć, to są moje endorfiny.

A mój egoizm to mój czas, moje potrzeby, moje pasje, moje NIE. Niby takie proste, takie oczywiste a jednak dość długo błądziłam po bocznych uliczkach, które za nic nie chciały doprowadzić mnie do trasy głównej. Ale jestem, wreszcie trafiłam, znalazłam swoją autostradę życia. Jestem szczęśliwa. Spełniam się. Realizuję swoje marzenia, uczę się swoich pasji. Poświęcam część czasu sobie, bez problemu mówiąc „nie” innym. Bo jestem tak samo ważna jak Ty, tak samo ważna jak moja córka, tak samo ważna jak mój mąż. Moje pasje i moje sprawy nie są mniejsze i mniej ważne od Twoich. Daję czas córce, jeżdżąc z Nią na zajęcia dodatkowe, daję czas mężowi gdy gra na gitarze, i daje czas sobie. Bez wyrzutów sumienia, bez oglądania się na innych, bez myślenia, że może trzeba gary umyć lub wannę wyszorować. Już bez problemu mówię córce: „Potrzebujesz czegoś? Godzinę będę ćwiczyć i nie możesz mi wtedy przeszkadzać”, już bez problemu „pozwalam” mężowi odkurzyć czy gary pozmywać. Nauczyłam się, uffffff.

Teraz przekazuję tę mądrość Sue. Nie chcę by Ona tak długo błądziła. Pragnę z całą matczyną miłością by czuła się ważna tak samo jak koleżanka, by umiała walczyć o swoje, by wiedziała, że nie zawsze trzeba ustępować. Pokazuję, że Jej potrzeby są tak samo ważne, ale nie zawsze najważniejsze. Pokazuję, że trzeba spełniać swoje marzenia, że trzeba poświęcać czas sobie i że Jej musi być w życiu wygodnie. Jeśli będzie szczęśliwa to szczęście będzie dawać innym. Proste.

Te naście lat bycia słoikiem, to życie w dużym mieście, wieczne przebywanie w tłumie i mus wiecznego przebijania się  pokazały mi, że ludzie są różni. Często bez skrupułów, bez mrugnięcia okiem jadą po Tobie nie patrząc na Twoje uczucia. Nie narzekam, wręcz przeciwnie. Jestem wdzięczna losowi, że rzucił mnie gdzie rzucił. Tu dostałam kilka lekcji, które otworzyły mi oczy i stworzyły na nowo. Dla nich jestem słoikiem, dla mnie tu jest mój dom. Oni mają z tym problem, a ja jestem egoistką i jestem szczęśliwa. I dobrze mi z tym. Proste.

” A skąd przyjechaliście” – spytał nas taksówkarz w Krakowie

” Z Warszawy”, odpowiedziałam, ” Mamy wysiąść?” – spytałam z żartem

” Nie, wie Pani, nieważne skąd jesteśmy, ważne jakimi jesteśmy ludźmi”

IMG_5266

 

IMG_5305

 

IMG_5389

 

IMG_5392

 

IMG_5406

 

IMG_5422

 

IMG_5473

 

IMG_5546

 

IMG_5549

 

IMG_5592

 

IMG_5235

 

IMG_5239

 

IMG_5251

 

IMG_5272

 

IMG_5508

 

BLUZKA – H&M

SPODNIE – Emoi

BUTY – H&M