Taki Jeden Dzień

Pobudka 5:40. Lekko ponad godzina do wyjścia. W tym czasie trza oporządzić siebie i dziecię, mąż na szczęście oporządzi się sam. No to zaczynamy: poranna toaleta, śniadanie, ubieranie, czesanie, szykowanie prowiantu do szkoły. W tym czasie „ Zuzia!!!!” mówię chyba z tysiąc razy, przecież Jej się nie spieszy. Wiem, że to zdrowo jeść wolno, no ale ja ładnie proszę, bez przesady!!! Ja też coś zjem, tak w biegu, bo jeszcze twarz muszę nałożyć, bo tak bez twarzy się pokazać to w sumie głupio. Kawę wypijam do połowy. Szkoda trochę, dobra była. Na szczęście wychodzimy o czasie. Jest dobrze. Pojedziemy. Swoją drogą, zawsze przed jakąś wycieczką gorzej śpię, bo mam wrażenie, że to właśnie będzie ten dzień kiedy zaśpię. No ale jak już wiadomo, nie zaspałam.
Autobus czeka, dzieciaki się schodzą. Ło matko, paczemu ich tak dużo ???? Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam, że się zgłosiłam, no ale wycofać się nie mogę, nie ucieknę, już mnie widzieli.
Będę dzielna, będę dzielna, będę dzielna……..
Jedziemy. Głośno trochę. Ten się wierci, tamten skacze, ta wstaje, tej coś nie pasuje, jedna śpiewa, druga krzyczy, jakiś tam się kłóci, ktoś kogo woła, jednym słowem – relaks ( prawie ). O kierowca włączył Smerfy, kilkadziesiąt par oczu – kierunek telewizor, ciszej się zrobiło uffffffff, dzięki ci panie!!!!
W Wedlu nie jest najgorzej. Panie wyćwiczone, zaprawione w bojach, dzieciaki sobie ustawiły w sekundę, cisza że aż miło. Piją czekoladę, słuchają opowieści, odpowiadają na pytania, dekorują torciki, wszystko w zgodzie i ciszy, anioły nie dzieci. Do czasu….
Zakupy. O żesz….
Zagryź zęby, zagryź zęby, zagryź zęby…… zaraz wychodzimy….zagryź zęby
Wracamy.
Wszystko jak poprzednio, tylko jednej dodatkowo wymiotować się chce. Hm, ciekawe czemu???? Wytrzymała. Jak dobrze.
Ja też.
Mam dziś taki dzień, jak ta pani z reklamy, co prosi córkę o jeden dzień wolnego. Mała nie rozumie, i myślę, że pewnie tak samo by się zdziwiła, gdyby żywego dinozaura zobaczyła. Moja też nie rozumie a niby starsza od tej w reklamie to i rozumna bardziej być powinna, ale nie, okazuje się, że to jednak tak nie działa. To obiad, to w lekcjach pomóż, to coś zdejmij, to rolki z szafy daj, to kask załóż, a przecież mi się tak nie chce. 3 kawy wypiłam, wmawiam sobie chce ci się, chce ci się, chce ci się, może pomoże, kur….cze nie pomaga, jak mi się nie chciało, tak dalej mi się nie chce. Oprócz spania, to akurat by mi się chciało, ale jeszcze po rajstopy skoczyć musiałam i jeszcze na szachy trzeba zawieźć i do sklepu podjechać no i w telewizji mówią, że wiosna idzie a ja zawsze na wiosnę generalne porządki robię, to se akurat na dziś Sue pokój zaplanowałam, a tam taaaaaka duża szafa i rzeczy tyle w środku i tak właśnie sobie myślę, że gdyby non-stop w jednym chodziła to bym mniej do przeglądania miała, ale nie po co sobie ułatwiać skoro fajnie sobie utrudnić.
I nie, nie narzekam, tak sobie tylko pogadać chciałam, bo i tak wychodzę z założenia, chciało się mieć, to się ma, pośladki trzeba ścisnąć i działać. Nie ja pierwsza i nie ostatnia. I tak mi się wydaje, że my to teraz łatwo mamy w porównaniu z tym, jak miały nasze babcie i prababcie, bez pralek, zmywarek, płynów cudów, ręczników papierowych, tabletów, telewizorów, bajek, samochodów, telefonów i internetów.

Z nich to dopiero były bohaterki, nie uważasz 😉 ????

 

 

 

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


3 − dwa =