Vogue. Za Kulisami Świata Mody

Vogue to tytuł, którego nie trzeba przedstawiać żadnej z nas. Nawet jeśli go nie czytamy, nie prenumerujemy, nie wyczekujemy z zapartym tchem kolejnego numeru i nie znamy większości „wielkich” nazwisk świata mody, to co nieco pewnie o największym piśmie o modzie słyszałyśmy. Trochę mogłyśmy się dowiedzieć z filmu i książki „Diabeł ubiera się u Prady „. Tam poznajemy życie amerykańskiego wydania tego pisma. Dowiadujemy się jak działa ten świat, kto jest na górze, kogo trzeba słuchać, co nosić, gdzie bywać, co jeść i jaki rozmiar nosić, by być. Poznajemy demoniczną, siejąca postrach naczelną Annę Wintour i ludzi, którzy by z nią pracować, są w stanie poświęcić wiele, jak nie wszystko. Niedowierzanie, podziw, niezrozumienie, zazdrość. Targają nami różne uczucia. Bo nawet jeśli moda nie jest dla nas wszystkim, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zrozumieć tych wszystkich szalejących kobiet, to myślę, że część z nas chciałaby spędzić chociaż jeden dzień w ich świecie.

Kirstie Clements w swojej książce „Vogue za kulisami świata mody” przedstawia siebie i świat mody zdecydowanie łagodniej, niż to miało miejsce przy prezentacji amerykańskiego wydania. Kirstie opisuje tu bardzo dokładnie, krok po kroku, swoją drogę do zostania naczelną australijskiej edycji tego pisma. To historia zwykłej dziewczyny, która wyprowadza się z domu by spełniać swoje marzenia. Pisze o ciężkiej pracy, o kolejnych stanowiskach, o wykonywaniu nie swoich obowiązków, o dawaniu z siebie jeszcze więcej, po to by iść wyżej i wyżej, i robić to co się kocha i o czym się marzyło. Ta droga jest jednak w miarę łagodna, bez żadnych ofiar, bez podcinania skrzydeł, podkładania nóżek. Tu nawet wspominane są przyjaźnie i fajne warunki pracy. Kirstie Clements jest całkowitym przeciwieństwem swojej amerykańskiej koleżanki i jak sama pisze, nigdy nie chciała być jak Anna Wintour i nigdy nie rozumiała, dlaczego ma budzić strach. I jak się okazuje, nie trzeba iść po trupach do celu. Pewnego dnia Kirstie dostaje propozycje zostania naczelną, coś, o czym sama nie śmiała marzyć.

I tak się zaczyna jej przygoda życia, jej droga. Kirstie przejmuje pismo chyba w jego najgorszym momencie, kiedy sprzedaż jest na najniższym poziomie. Naczelna przywraca do pracy swoich przyjaciół, ludzi z którym pracowała wiele lat, których ceniła i którym ufała. Razem tworzą idealny zespół, dzięki któremu pismo powoli wraca na właściwe tory. Ta współpraca trwa wiele lat, bez większych problemów i zbędnych afer. Do momentu, aż pismo przejmują nowe władze, które, jak to bywa w większości przypadków, żegnają się z Kirstie Clements.

Jeśli jesteś ciekawa różnych smaczków, dziwnych afer, za chudych modelek, jedzenia wacików nasączonych czymś tam, kariery przez łóżko, podkładania świń, to ta książka nie jest dla ciebie, idź na portale plotkarskie. Tu te tematy wspomniane są w sposób bardzo delikatny. Jeśli jednak chcesz poznać australijski Vogue od kuchni, poznać ludzi pełnych pasji, specjalistów w modzie, zobaczyć jak bardzo mogą różnić się dwa wydania tego samego tytułu, to spokojnie możesz sięgnąć po tę pozycję. Kirstie napisała całkiem przyjemną opowieść, lekką, czasem zabawną, czasem smutną, i mimo wielu nazwisk i różnych sytuacji, czytelnik za wszystkim nadąża, co w przypadku książki o Zarze, nie było możliwe. Ta książka to żadna wielka, ambitna pozycja, ale to na pewno fajna książka na letnie, spokojne i leniwe dni.

IMG_6476

 

 

Share This Story

KSIĘGARNIA

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


+ 8 = dziewięć