Wiem Mamusiu, Już Mi To Mówiłaś…..

yada-yada-1430679_1920

Człowiek podobno uczy się całe życie, przynajmniej powinien, dla dobra własnego i swoich najbliższych. Mi, tak dla przykładu, długie lata zajęło przyznanie samej sobie wielkiej zdolności czytania ludzi. Tak mam, że umiem rozszyfrować człowieka bardzo szybko i jak się okazuje, w większości przypadków, właściwie. Długo nie chciałam tej zdolności mojej dopuścić do głosu. Kiedyś skupiałam się na uczuciach innych, na bardzo skromnej i powściągliwej ich ocenie. Nie dopuszczałam dość długo do siebie głosu, który szeptał mi: „ Ej, uważaj, to nie jest osoba dla ciebie, ta dobroć jest udawana”. Nie chciałam tego słyszeć. Pewnie tak jak każdy, lub przynajmniej większość, potrzebowałam ludzi przy sobie, ich adoracji, obecności. Myślałam, że moją wartość dyktują oni. Nie moje własne ja, nie moje poglądy, nie moje czyny. Tylko właśnie oni, to czy chcą się ze mną zadawać, czy mnie „lubią”, doceniają. I tak szłam przed siebie w zupełnym zaślepieniu, popełniając błąd za błędem, które niczego do mojego życia nie wnosiły. Mocno skupiona byłam na wklepywanych przez mamę słowach: „ Oj dobra, ustąp, nie odzywaj się……”. A we mnie od zawsze siedziała mała buntowniczka, która nie chciała z tymi słowami iść przez życie. Ja chciałam iść po swojemu.

Ale nie, to nie było tak, że opuściłam rodzinny dom i bum, olśnienie. Nie. Ja dalej brnęłam po kolana w tym błocie. Na szczęście, chociaż nie wiem w jakim momencie, zaczęłam dostrzegać światło, zaczęłam czytać siebie ze zrozumieniem i powoli wychodzić z otchłani. Chociaż powoli to zbyt dużo powiedziane. Czołgałam się jak ślimak w smole, ale najważniejsze, że do przodu, w kierunku światła. Kto wie, może kiedyś przejdę każdy level i osiągnę poziom mistrzowski. Teraz na szczęście, kiedy zaczęłam wreszcie wyciągać wnioski z moich błędów, uczę moich nowych zasad Zu, uczę Ją na moich błędach,bo chcę zrobić wszystko, by przeszłam przez życie z jak najmniejszą ilością obrażeń.

I tak.

LUDZIE SĄ INTERESOWNI.

Nie, nie każdy córeczko, ale bądź uważna. Ufaj powoli, stopniowo. Nie łykaj zachłannie przyjaźni, bo się zachłyśniesz. Jedz ją powoli, małymi łyżeczkami, delektuj się każdym jej kęsem, a los Ci to wynagrodzi. Tego Ci życzę perełko z każdej cząstki mojego ciała. Bo ja się na ludziach sparzyłam. Chciałam być dobra dla wszystkich. Dawałam co miałam, dzieliłam się sobą, swoimi rzeczami i swoim czasem. A każde potknięcie mojego „przyjaciela” starałam się tłumaczyć, chyba sama przed sobą. Teraz wiem, że zupełnie niepotrzebnie. Przyjaciół tłumaczyć nie trzeba. Oni po prostu są. Przy tobie, na dobre i na złe. I nawet jeśli nie mają dla ciebie czasu każdego dnia, to ty wiesz i czujesz, że twoje jedno wołanie o pomoc postawi ich na nogi o każdej porze dnia i nocy. Tacy właśnie są przyjaciele, ci prawdziwi, przez duże P. Innych traktuj z dystansem, jak garnek z gotującą się wodą, nie bój się go, ale podchodź bardzo ostrożnie, wtedy się nie sparzysz. Z ludźmi jest tak samo. Wielu z nich działa interesownie. Gotowi udawać tych najbliższych, jeśli wszystko robisz po ich myśli, jeśli są w stanie ugrać coś dla siebie. Po zdobyciu celu odchodzą, nie oglądając się za sobą. A ci lepsi cierpią. A ja cierpiącej widzieć Cię nie chcę córeczko. Dlatego uważaj, myśl o sobie, to nic złego i nie ustępuj, jeśli czujesz, że dobrze robisz. Bo nie warto i nie trzeba. W przyjaźni nie liczy się ilość, a jakość. Zawsze lepiej mieć jednego sprawdzonego przyjaciela, niż grono dobrych aktorów.

NIE, NIE MUSISZ SIĘ DZIELIĆ

Nie pożyczę ŻADNEJ mojej przyjaciółce czy koleżance bransoletki od męża czy nawet najtańszej biżuterii, którą kupiłaś mi za uciułane kieszonkowe. Mam takie rzeczy, jak każdy, które swoją wartością sentymentalną przekraczają milion razy wartość materialną. Staranie się z nimi obchodzę, odpowiednio przechowuję, dbam jak o najkruchsze szkło. Bez wstydu i bez skrupułów odmówię każdemu, kto chciałby ich pożyczyć. I dlatego rozumiem i wiem, że Ty też dzielić się nie musisz. To są Twoje rzeczy, Twoje żelki czy Twoje coś tam jeszcze innego. To nie ma znaczenia. Ważne, że to jest Twoje i masz prawo robić z tym, czego tylko dusza zapragnie. Jak byłaś malutka tego nie rozumiałam, jak większość matek kazałam Ci dzielić się łopatką i wiaderkiem w piaskownicy. Jakiś czas temu zrozumiałam swój błąd. Przepraszam. Lepiej późno niż wcale. Naprawiam go teraz i wierzę, że jesteś starsza i szybko zrozumiesz. Pamiętaj Kochanie. Nie, nie musisz się dzielić.

UCZ SIĘ KOCHANIE

Nie dla ocen, nie dla mnie, nie dla innych, dla SIEBIE. Trochę żałuję, no ok, bardzo żałuję, że mało czasu poświęcałam nauce. Z chęcią wróciłabym do lat szkolnych, do ławki i do klasówek, naprawdę, nawet tych z matmy 😉 I nie chodzi o poprawę średniej, ale o wiedzę, którą z chęcią zabrałabym w dorosłość. Dlatego ucz się Kochanie. Chłoń wiedzę, dbaj o swój mózg i swój rozwój. Oceny to tylko nagroda za wiedzę, nie są tak ważne, chociaż na pewno miłe. Nie chcę Cię zmuszać do nauki, chcę byś zrozumiała i nauczyła się na moim błędzie. Ucz się. Kiedyś zrozumiesz, kiedyś podziękujesz.

MIEJ PASJĘ

I ją rozwijaj. Dbaj o nią jeszcze bardziej niż o naukę. Z pasją nie zginiesz. Pasja poprowadzi Cię w odpowiednim kierunku. Pasja da Ci szczęście. Bądź uparta i zdobywaj swoje szczyty. Spełniaj swoje marzenia. I chociażby rzucali Ci kłody pod nogi, Ty skacz przez nie i idź po swoje. Zbierzesz po drodze wiele, a na szczycie czeka na Ciebie spełnienie, którego nikt nigdy Ci nie zabierze. Właśnie dlatego myszko spełniam te wszystkie Twoje zachcianki. Tańce 20 km od domu, czy pole dance w sobotę rano. I nawet jeśli miałabym Cię wozić o północy w najdalszy zakątek Warszawy, nawet jeśli miałabym jeść tylko przysłowiową bułkę ze smalcem, nawet jeśli miałabym sprzątać nad ranem, to zrobię wszystko, by znaleźć czas na Twoje pasje i Twoje marzenia. Tobie zostaje tylko jedno, miej pasje…..

Czasami, ok wróć, często Zu mówi mi: „ Wiem mamusiu, już mi to mówiłaś ! „. Słyszę wtedy w Jej głosie lekkie zirytowanie a Jej śliczne oczka uroczo się przewracają. Wiem, że wtedy ma mnie dość. Ale to nic. Ja nie przestanę. Będę Jej to wkładać do głowy milion razy dziennie, aż zobaczę, że naprawdę rozumie. Moja miłość i troska są silniejsze od tej irytacji, a ja naprawdę jestem cierpliwa. I na tyle mądra by wiedzieć, że lepiej Jej będzie bez moich błędów. Swoich pewnie popełni na tyle dużo, że wystarczy, kolejnych nie chcę Jej dokładać. Bo grunt to dopuścić do siebie, że poczyniło się w swoim życiu błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Wtedy żyje się o wiele lepiej. A chyba o to chodzi w tym naszym życiu, by żyło się lepiej, czyż nie ?

Share This Story

Uncategorized

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *


5 − cztery =

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>