Wizyta U Dentysty. Gaz Rozweselający Dla Dzieci

Pierwsza wizyta Sue u dentysty była wielkim sukcesem. Mała bez problemu otworzyła buzię, dała sobie przejrzeć wszystkie ząbki, poddała się lekkiemu leczeniu. Nie było lamentu, krzyków, płaczów. Na zakończenie wielka pochwała, milion całusów i wymarzona lalka w prezencie. Wydawać by się mogło, że ta pierwsza wizyta, o której tak zawsze głośno się trąbi, przebiegła książkowo.

Potwierdzić to mogły kolejne wizyty w gabinecie stomatologicznym. Badania i przeglądy zębów przebiegały bez większego problemu. Nie stresowaliśmy się zbytnio, ani my, ani Sue. Ot, taka zwykła, konieczna wizyta. Idealnie.

Aż tu nagle, bez ostrzeżenie, bez wyraźnej przyczyny, odmiana całkowita. Sue denerwuje się jak tylko usłyszy, że ma iść przejrzeć zęby, na fotelu płacz i na maksa zaciśnięta szczęka. Prośbami i groźbami jakoś zęba wyleczyliśmy, ale napociliśmy się wszyscy bardziej niż na maratonie. Następne odwiedziny przebiegały podobnie. Masakra, że tak delikatnie powiem. A najgorsze, że my nawet nie wiemy skąd taka panika. Na każdej wizycie byliśmy z Nią, na żadnej nie wydarzyło się nic strasznego. Nigdy nie groziliśmy, nie straszyliśmy dentystą, dalecy jesteśmy od takich sztuczek. Serio nie widzimy nigdzie błędu. Zmieniło Jej się i już.

I teraz, gdy zobaczyłam małą dziurkę do leczenia, już się zmęczyłam na samą myśl. Gdyby tylko były inne sposoby leczenia zębów, byłabym pierwsza do ich wypróbowania. Naprawdę. Więc ten gabinet, co tu się otworzył na naszej ulicy, spadł nam z nieba. A jeszcze bardziej wielki baner przy nim, z napisem „Gaz rozweselający”.

Na leczenie szła oczywiście jęcząc. A czy duża dziurka, czy będzie wiercił, czy będzie bolało. Milion pytań, łzy w oczach, wielki strach. Ja żyłam nadzieją, że ten gaz jednak pomoże.

Ta wizyta przypadła w udziale mężowi. Zadzwonił zaraz po. Uradowany, że się udało. Tak zwyczajnie, po prostu, pan Kuba zęba wyleczył. Od tamtej pory nie ma innej opcji. Ma być gaz rozweselający i koniec. Ja całkowicie się zgadzam. Dla mnie to kolejne spokojne minuty na czytanie książki 😉

Nie wiesz jak działa ta metoda, to tak po krótce Ci opowiem.

Sedacja wziewna, to jej prawidłowa nazwa, polega na podaniu podtlenku azotu i tlenu pacjentowi przez specjalną maskę ( zakup maski jest jednorazowy ). Podanie tej mieszanki wprowadza dziecko w stan ogólnego rozluźnienia, rozweselenia oraz pomaga w podaniu znieczulenia. Dzieciom wydaje się, że biegają po łące, wąchają kwiatki, albo, jak było w przypadku Zu, latają. U Sue było to widoczne gołym okiem, bo nogi zadzierała pod sufit, muszę przyznać, że śmieszny widok.

Gaz rozweselający z powodzeniem można stosować u dzieci powyżej 3 roku życia. Należy pamiętać, że nie powinno się stosować go na siłę, gdyż dziecko musi idealnie współpracować z dentystą, ważny jest tu bowiem odpowiedni oddech dziecka.

Sedacja wskazana jest każdemu, przestraszonemu pacjentowi. Zabieg ten pozwala pozbyć się stresu i normalnie poddać leczeniu. Ciekawymi przypadkami są dzieci, które doświadczają chwilowej amnezji po podaniu gazu. Sedację warto zastosować też u dzieci z ADHD, chorobami serca, nadciśnieniem, padaczką czy astmą. W tych przypadkach zmniejszenie stresu odgrywa ważną rolę. A jeśli Ty też boisz się borowania, to gaz rozweselający działa też na dorosłych. Nasz dentysta próbował na sobie, na niego zadziałało jak 0,5 l. 😉

Jeśli masz jakiekolwiek obawy przed podaniem dziecku tego specyfiku to zupełnie niepotrzebnie. Gaz jest całkowicie bezpieczny i maluch wraca do normalnego stanu zaraz po zakończeniu. Należy jednak pamiętać, że na ok. 10% małych pacjentów gaz w ogóle nie działa.

Sedacja nie należy do najtańszych przyjemności. U nas to koszt ok. 80 zł + zakup jednorazowej maski za 20 zł. Ja jednak uważam, że naprawdę warto. Zrobię chyba wszystko, żeby wizyty u stomatologa przebiegały w spokoju. A jak u Was przebiega leczenie zębów? Próbowaliście gazu, czy u Was jest zbędny ?

You May Also Like

2 Comments

  1. 1

    Dla mnie też pierwszy raz był kluczowy dlatego wybrałam gabinet mający sedację w ofercie. I leczyłyśmy sie w ten sposób bardzo długo. Córka bez oporów a wręcz w podskokach biegła więc niczego nie zmieniałam. Ale w którymś momencie zobaczyłam, że leczone zęby szybko sie psują i wokół kolorowych plombek za ciężką kasę są czarne otoczki. Nie ma u nas innego gabinetu więc postanowiłam spróbować zwyczajnej wizyty. Okazało sie bardzo fajnie. Pani doktor była delikatna, cierpliwa i mimo braku atrakcji typu pachnący gaz, bajka na uszach, wybór koloru i nagroda na koniec była bardzo zadowolona i chętna na następną wizytę. Teraz myślę, że moja córka chyba po prostu się nie boi. Może atmosfera w tym pierwszym gabinecie to sprawiła a może po prostu nie ma lęku. Do lekarza też lubi chodzić. Myślę sobie nawet, że o ile bajka na uszach odciągała jej uwagę o tyle mogła być w tych 10 % bo wydaje mi się, że gaz na nią nie działał. Niczego nie opowiadała, nic nie było widać po jej buzi, żadnej wesołości ani splątania, żadnych majaków. Nic nie opowiadała. No chyba, że doświadczała krótkiej amnezji?

    Myślę, że teraz podoba jej się t, że czynnie uczestniczy w wizycie. Dentystka z nią rozmawia, pokazuje jej, jest bardzo zadowolona. Na pewno nie warto wybierać się do dentysty jeśli w rozmowie wyczujemy jakikolwiek opór przed leczeniem dzieci. Niektórzy nie mają podejścia, nie lubią więc nie wykażą się cierpliwością i nie wzbudzą zaufania w małym pacjencie. Ja pytam wprost czy lubi Pan/Pani leczyć dzieci?

    • 2

      Bez wątpienia podejście do dzieci jest najważniejsze. Ma Pani rację, bez podejścia żaden gaz niczego nie załatwi. Na szczęście Pan Kuba sprawdza się w 100%. Asystentka też bardzo miła. Do tego gaz, bajka, magiczna szuflada z nagrodami na koniec i nawet dentysta nie straszny 😉

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


− jeden = 4