Że Niby Nie Ma Głupich Pytań ????

Kiedy następne? Wiesz, że czas ucieka ? A Zuzia to nie chce rodzeństwa? Zuzia, chciałabyś siostrzyczkę albo braciszka? A wiesz, że dzieci powinny mieć rodzeństwo? A co Ona zrobi jak Was już nie będzie, sama na świecie zostanie??? itd., itp. pytań podobnych nie ma końca.

I niby to oczywista oczywistość, że nie ma głupich pytań. No cóż, naprawdę? Bo ja śmiem się nie zgodzić….

W osiedlowym sklepie spotykam sąsiada. Gwoli ścisłości, przy ladzie z wędlinami. Widuję gościa kilka razy w roku i naprawdę muszę się zastanowić jak ma na imię. To chyba wystarczająco świadczy o naszej wątpliwej zażyłości. No i ten gość właśnie, w tej dokładnie kolejce pyta się mnie: „Jak tam Zuzia w szkole??? „, „A bardzo dobrze” – odpowiadam. Tu nasza „rozmowa”mogłaby się w sumie zakończyć, jakoś nie specjalnie interesują mnie osiągi szkolne jego pociech ( sorry ), ale nie, on chce rozmawiać. Hm, może się stęsknił??? No i wali, w tej kolejce pełnej ludzi, do baby, którą widuje kilka razy w roku: ” No to kiedy planujecie następne?? Bo wiesz, nasze trzecie to już chodzi” No żesz kur……de blaszka!!!!!!!!!! Myślę sobie, kupię kiełbasę, najdłuższe i najgrubsze pęto jakie mają i jak kolesia nim zdzielę to mu się w sekundzie odechce brudnymi buciorami mi w życie włazić!!!! Na szczęście się powstrzymuję. Kiełbasy szkoda. Przez zęby syczę: „Nie planujemy” i dupą się odwracam. Innej rady nie ma. Chyba zrozumiał mój brak kultury bo o nic więcej nie pytał. Ale co mi ciśnienie podniósł, to moje.

Patrzę się na córkę jak znowu maluje coś w Top Model. To zdecydowanie jedno z jej ulubionych zajęć. Głowa lekko przekrzywiona, włosy opadają Jej na twarz. Nie przeszkadzają Jej. Ona skupiona. Wiem to, bo lekko przegryza języczek. Ja też tak mam. ” Mamusiu, ładnie??? ” pyta się mnie, pokazując najnowszy szkic, „Pięknie  Kochanie”, odpowiadam. Uśmiecha się i wraca do malowania. Patrzę się na Nią jeszcze przez chwilę. Łapię takie fazy, kiedy lubię się Jej przyglądać, łapać jakieś szczegóły, poznawać Ją w całości, analizować. Rozczula mnie, to niezaprzeczalne.

Moje macierzyństwo było przemyślane i zaplanowane. Wiedziałam, że jestem gotowa, że bez żalu mogę zrezygnować z wielu rzeczy. Całą sobą czułam, że chcę zostać matką ze wszystkimi dobrymi i gorszymi chwilami tego stanu. Nigdy, przenigdy nie żałowałam swojej decyzji. macierzyństwo jest czymś najpiękniejszym co mogło być mi dane. I nawet teraz, kiedy przypominam sobie te chwile, kiedy chciałam wyskoczyć przez balkon, kiedy chciałam się spakować i wyjechać na bezludną wyspę bez zasięgu, gdzie nikt by mnie nie znalazł i nawet kiedy miałam momenty, że musiałam wyjść z pokoju córki, ugryźć się w język, kiedy liczenie do 10 okazuje się zdrowo przereklamowane i mimo tego, że na stówę tych momentów w życiu będę miała jeszcze masę i być może nawet dziś, to dalej twierdzę, że podjęłam najlepszą decyzję w swoim życiu, bo przychodzą takie momenty, które wymazują wszystko co złe i dają tak pozytywnego i czułego kopa, że nikt, oprócz dziecka, nie jest w stanie tego dokonać.

Nie jestem matką wariatką skupiona tylko i wyłącznie na dziecku. Dostrzegam inny świat i innych ludzi. Dostrzegam też siebie. Te pozostałe kawałki świata są dla mnie bardzo istotne i odgrywają znaczącą rolę w moim życiu. Nie zrezygnuję z nich, bo pomagają mi nie zwariować.  Jednak nie okłamujmy się, moje życie, plany, spełnianie moich marzeń, realizowanie pasji to wszystko i jeszcze trochę poukładane jest pod córkę, bo moje motto brzmi: TO NIE SZTUKA URODZIĆ, TO SZTUKA WYCHOWAĆ. Dla mnie to najważniejsze, by dać dziecku czas, poświęcić trochę siebie, zrezygnować z pewnych rzeczy, być Z Nią a nie obok, nawiązać najmocniejszą nić jaką tylko się da i nie zerwać Jej, być matką-przyjaciółką to moje marzenie. A czasu mam tyle co Ty. Zawsze za mało, prawda? Nie jestem jeszcze gotowa i nie mam pomysłu jak miałabym go podzielić na kolejną istotę. To nasze życie i nasza decyzja. Może nadejdzie taki dzień kiedy się zdecydujemy, a może Sue zostanie jedynaczką, nic nie jest przesądzone, ale niech nigdy więcej się mnie nikt nie pyta: „To kiedy następne??? Bo przyczyn może być wiele….

Słuchałam kiedyś żalów jednej kobiety. Ze łzami w oczach mówiła, że wszyscy się jej pytają o dziecko. A ona z mężem się starają, od lat. Jeżdżą po specjalistach, szukają przyczyny, wydają fortunę na różne specyfiki. Nikt nie zna ich cierpienia i żalu. Nikt nie wie z jakim rozczuleniem i z jaką zazdrością patrzy na dzieci i ciężarne kobiety. Nikt nie wie ile bólu i wysiłku kosztuje ją kupowanie prezentów dla dzieci sióstr/braci/koleżanek/kuzynek. Nikt. Ona się uśmiecha. Robi dobrą minę do złej gry. I mówi: ” Jak przyjdzie czas to będzie”. A potem znowu płacze.

No i są też kobiety, które matkami się nie widzą. Z ręką na sumieniu przyznają się do braku instynktu i nie dla nich ta rola. Te też się nasłuchają. Że jak tak można, że to nie wypada, przecież każda kobieta chce mieć dziecko, tak w naturze wychodzi no i najlepszy argument na koniec, kto im szklankę wody na starość poda??? A ja sobie myślę, że lepiej, żeby taka matką nie zostawała, niech sobie łyknie tabletkę po i chodzi szczęśliwa. Jestem pewna, że tak będzie lepiej……

Bycie kobietą nie zobowiązuje do bycia matką. Bycie w związku nie oznacza bycia rodzicem. A posiadanie jednego nie oznacza, że musisz mieć drugie i trzecie i czwarte i wreszcie wylądujesz w TVN Style w programie „Szczęśliwa jedenastka”…. Bycie matką powinno być świadome i przede wszystkim chciane, bo tylko takie będzie udane.

A Ty należysz do grona tych, co pytają o kolejne?? Nie pytaj więcej. Już lepiej pogadaj o pogodzie 😉

 

IMG_5679

 

IMG_5682

 

IMG_5698

 

IMG_5700

 

IMG_5706

 

IMG_5730

 

IMG_5754

 

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


− 3 = jeden