Zmuś Mnie

52/2016 #4

On- Jack Reacher, były wojskowy, kawał inteligentnego faceta. Taki gość bez stałego adresu, bez rodziny i bez prawa jazdy. Sprytna i uparta jednostka. Rusza w podróż. Jego celem było Chicago, a w Matczynym Spoczynku wysiadł tylko na chwilę. Z takiej zwykłej ciekawości chciał się tylko dowiedzieć, skąd ta dziwna nazwa. Jeden, dwa dni, nie dłużej. Taki miał plan. Chodzi po mieście, dopytuje, zapisuje w pamięci obrazy, chociaż początkowo nie zdaje sobie sprawy, że wzbudza podejrzenia, że sam jest obserwowany.

Ona – Michelle Chang, była agentka FBI. Obecnie prywatny detektyw. Z adresem i prawem jazdy, ale bez rodziny. Ona też rusza w podróż. Jej celem było znalezienie kolegi. Zniknął, a ona podejrzewa, że stało się coś strasznego, chociaż nawet nie wie, co go tu przywiało. Szuka, myszkuje, szpieguje, byle tylko znaleźć Keevera.

Spotykają się  już na stacji. Mieszkają w tym samym motelu. Zwykła rozmowa w miejscowej jadłodajni łączy ich na długo. Ona opowiada mu swoją historię, on dopatruję się dziwnych zachowań u mieszkańców miasteczka, a że jego cel nie był tak ważny, zostaje z nią, chętny do pomocy, głodny przygód.

Poszukiwania Keevera prowadzą ich w kilka miejsc, do wielu osób, idą dziwnym tropem, do dziennikarza, który zdaje się nie mieć nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Po czasie okazuje się, że jego osoba jest bardziej w to wszystko zamieszania, niż im się wydaje. Na chwilę opuszczają Matczyny Spoczynek, uspakajając swoim wyjazdem niektórych mieszkańców. Ale to spokój tylko na chwilę….

To moje pierwsze spotkanie z Lee Child. Do zakupu książki przekonała mnie przede wszystkim wielka miłość wielu czytelniczek do głównego bohatera. Od jakiegoś czasu trafiałam na jego nazwisko i musiałam w końcu sprawdzić, o co te wszystkie ochy i achy. I powiem szczerze, już tak po przeczytaniu, że nie wiem.

Akcja, w sensie pomysł na akcję, nawet i fajny. Trochę zagadek, dziwne miasteczko, dziwni ludzie, niby nie pasujące do siebie elementy, które na samym końcu tworzą spójną całość. Wszystko ma niby ręce i nogi, i naprawdę może zaciekawić i wciągnąć. Do czasu. Bo akcja ciągnie się, i ciągnie, i dociągnąć się nie może, a skutecznie utrudniają to jakby wymuszone dialogi oraz długie i często niepotrzebne opisy. Tak naprawdę jestem trochę rozdarta. Bo szczerze, jeszcze w trakcie czytania, tak z początku, miałam nadzieję, na naprawdę fajną książkę. Ale w efekcie końcowym. Zmęczyłam. Nie podzielam zachwytu.

IMG_9552

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>


+ 3 = dwanaście