Żyj i daj żyć…..

17917756_10210879470761044_7442447453368745863_o

Przeczytałam parę książek o bieganiu i pewnie z dwa razy więcej artykułów na ten temat. W prawie każdej pozycji przewijał się maraton, marzenie chyba każdego zagorzałego biegacza. I wiesz jaka jest różnica między maratonami za granicą a tymi u nas? Tam ludzie kibicują, stoją przy trasie, klaszczą, głośno dopingują uczestników, podają im wodę, pomagają jak mogą. A u nas??? Wieczne narzekanie, wielka tragedia, bo raz na chiński rok zamkną kilka ulic, no i biedaczek zakleszczony w domu, bo nie umie pojechać inną trasą. Nic, że o maratonie wiemy dużo wcześniej i wystarczy w necie sprawdzić jak się poruszać przez kilka godzin po mieście, ale nie szkodzi to wyzywać ludzi od debili i idiotów biegających po mieście i blokujących ulice. To się sam przebiegnij idioto 42 km a wtedy porozmawiamy…

Na maratony w swoim życiu trafiłam kilka razy, głównie przy okazji rowerowych wycieczek. Stawaliśmy wtedy na chwilę przy trasie, z wielkim podziwem obserwując tych, którzy mieli odwagę wystartować. Szacunek, to jedyne słowo jakie nasuwa mi się na myśl, kiedy myślę o ludziach, którzy dokonują takich rzeczy.

W tym roku pojechaliśmy na maraton w konkretnym celu. Mój brat, lekko dwanaście lat ode mnie starszy, postanowił zdobyć te marne 42 km. Dorwaliśmy Go pierwszy raz na 28 km. Byłam tak podekscytowana tym faktem, że miałam ochotę obdzwonić całą rodzinę, znajomych, a nawet porwać się na telefon do prezydenta i powiedzieć mu, żeby w cholerę rzucił te narty, niech zacznie biegać, przynajmniej będzie na miejscu ;). On pobiegł dalej, mój brat w sensie a nie prezydent, a my szybka kawa w rękę i kierunek Narodowy. Przecież wiedzieliśmy, że dobiegnie.

Z Wilanowa na stadion przejechaliśmy BEZ PROBLEMÓW. Nawet udało się mężowi samochód w pobliżu zaparkować. No i poszliśmy na metę brata witać. Tu już dało się odczuć fajną atmosferę i tego „debila co się od rana przez mikrofon drze”, taki cytat z internetu. Ludzie krzyczeli, dopingowali, aż i mi się udzieliło. Darłam się co chwila. Nic, że ludzi nie znałam, ale tuż przed metę taki doping jak najbardziej wskazany. Ale gdy zobaczyłam własnego, rodzonego brata, to jakieś takie fajne uczucie nie do opisania. I Zuzia, która kilka minut płakała ze wzruszenia, rozwaliła mnie całkowicie. Bo skoro dziewięciolatka zdaje sobie sprawę, że ten maraton to naprawdę wyczyn, to czego nie może pojąć dorosły człowiek???

A przed metę widziałam tych ludzi, którzy na sam koniec dostawali sił nadprzyrodzonych i sprintem wbiegali na metę. Widziałam kobiety, które wycierały łzy z policzków. Widziałam tych, którzy powłóczyli nogami i bili się w udo bo skurcz ich mocno paraliżował. Śmiem twierdzić, że na metę szli ostatkiem sił, ale ten tłum, który darł się wniebogłosy na pewno dodawał sił na te ostatnie metry. Widziałam dziadków, na oko będzie z siedemdziesiąt lat na karku, którym się kłaniam tak nisko jak się da. Widziałam ojców z wózkami i takich, którzy na sam finiszu brali swoje dzieci z tłumów i z nimi przekraczali metę. I widziałam biegacza, który upadał. W sekundzie znaleźli się przy nim sanitariusze, gotowi wynieść uczestnika na noszach. A On wstał i mimo bólu, ostatkiem sił, kulejąc, przekroczył ten wielki, na pewno wymarzony, napis. Okrzyki publiczności,  jakie temu towarzyszyły mi samej zmoczyły oczy.

Tych ludzi łączy pasja, chęć i odwaga do realizacji swoich marzeń, wielkie zacięcie i siła, niesamowita siła, która pozwala im dotrwać do końca. Ale mają oni przede wszystkim coś, czego brakuje niektórym, szczęście, zapewne mocno wybiegane, które daje im siłę by spełniać swoje marzenia, które mimo głupich komentarzy pozwala im z wielkim bananem na ustach przekroczyć magiczną linię. I tak, gdybym miała wybierać, wolę być idiotką blokującą ulicę, niż idiotką siedzącą na forach i wylewająca jad na tych, którzy robią w życiu coś, co kochają. Nie podcinajmy skrzydeł innym, niech fruną ze swoimi marzeniami, a my bierzmy przykład, że można i róbmy w życiu coś, co daje nam szczęście.

Żyj i daj żyć innym……

Share This Story

STREFA MAMY

You May Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *


− siedem = 1

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>